Droga oczekiwana od lat

Na rozpoczęcie tej inwestycji mieszkańcy Rońska i Zażółkwi czekali wiele lat. Co prawda w ciągu jednego roku całej drogi nie da się przebudować, ale fakt, że prace ruszyły, mieszkańców cieszy najbardziej.

Kilka tygodni temu drogowcy rozpoczęli przebudowę zniszczonego odcinka drogi wojewódzkiej nr 842. Na pierwszy ogień poszedł miejski odcinek, ul. Kłosowskiego do skrętu w kierunku cmentarza. W kosztach partycypują województwo lubelskie oraz miasto Krasnystaw i gmina Krasnystaw. Marszałek pokryje 70 procent kosztów, a resztę miasto z gminą, proporcjonalnie do remontowanych kilometrów na swoim terenie.

Do końca roku ma być przebudowany następny odcinek aż do końca wsi Rońsko, do początku drogi prowadzącej do ul. Krakowskie Przedmieście w Krasnymstawie, przy remizie OSP Zażółkiew. – Te prace na terenie gminy Krasnystaw rozpoczną się lada dzień – mówi pełniący obowiązki wójta Wojciech Kowalczyk. – Pozostanie nam jeszcze ponad 2-kilometrowy odcinek znajdujący się na terenie wsi Zażółkiew. Kilka miesięcy temu wystąpiliśmy do władz województwa lubelskiego, aby w przyszłorocznym budżecie uwzględniły pieniądze na przebudowę tego odcinka.

Drogowcy wymieniają nie tylko asfalt. Budują chodnik, pogłębiają rowy melioracyjne, odnawiają przepusty. – Na przebudowę tej drogi ludzie czekali od wielu lat. Jakiś czas temu rozpoczęli protest, byli zaangażowani, dążyli do tego, aby w końcu powstała droga z prawdziwego zdarzenia – podkreśla W. Kowalczyk. – Gdyby nie było tej reakcji ze strony mieszkańców, trudno stwierdzić, czy władze województwa zwróciłyby uwagę na zaistniały problem.

Ale nie tylko droga 842 na terenie gminy Krasnystaw prosi się o remont. W fatalnym stanie od kilku lat znajduje się nawierzchnia w Niemienicach, w zasadzie cały odcinek, od Krakowskiego Przedmieścia, aż do drogi wojewódzkiej. Wymaga ona pilnej przebudowy na całej długości. – Złożyliśmy w tej sprawie wniosek do starostwa powiatowego i wszystko wskazuje na to, że pierwsze prace mogą ruszyć w 2020 roku. Jest to jednak bardzo duża i kosztowna inwestycja. Starostwo, bez udziału funduszy zewnętrznych, nie będzie w stanie jej sfinansować. Kolejną bardzo ważną sprawą są drogi dojazdowe do pól. Rolnicy ciężkimi, olbrzymimi maszynami jeżdżą po gruntach należących do sąsiadów, bo nie ma dróg o odpowiedniej szerokości – dodaje Wojciech Kowalczyk. (s)