Drugie podejście

Krasnostawskim działaczom z Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem nie udało się za pierwszym razem zdobyć dotacji na uruchomienie i działalność zakładu aktywności zawodowej w pałacu w Srebrzyszczu. Teraz próbują po raz drugi. – Nie poddajemy się. W powiecie chełmskim nie ma zakładu pracy dla niepełnosprawnych, a oni nie mogą siedzieć w domu, chcą zarabiać – mówi Mariola Wołoszyn, jedna z inicjatorek przedsięwzięcia.

Powiatowy Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności w Chełmie każdego roku wydaje do półtora tysiąca orzeczeń o stopniu niepełnosprawności. Osoby te korzystają z różnych form pomocy, ale wielu z nich marzy o pracy. Problem w tym, że miejsc pracy dla nich brakuje. W okolicy nie ma żadnych zakładów aktywizacji zawodowej dla niepełnosprawnych. Utworzenie takiego zakładu w pałacu w Srebrzyszczu od jakiegoś czasu planuje Polskie Towarzystwo Walki z Kalectwem Oddział w Krasnymstawie. Ale realizacja przedsięwzięcia nie jest łatwa. Pomysł spotkał się z aprobatą urzędników z gminy Chełm, którzy zarządzają pałacem w Srebrzyszczu.

Ale ich poparcie nie wystarczy. Na uruchomienie i funkcjonowanie zakładu potrzebne są dotacje z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz z urzędu marszałkowskiego. W marcu 2017 r. Krasnostawski Oddział Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem złożył do Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Lublinie wniosek o utworzenie ZAZ-u, a także o zawarcie umowy o dofinansowanie kosztów utworzenia i działania tego zakładu ze środków PFRON. Założenia były takie, że niepełnosprawni zatrudnieni w ZAZ mieli pracować w następujących sekcjach: sprzątania, rewitalizacji terenu i drobnych usług budowlanych; digitalizacji i poligrafii; obsługi szkoleniowo-konferencyjnej; stolarsko-konserwacyjno-rękodzielniczej, a także sekcji gastronomii i cateringu. W planach był też dział rehabilitacji, z którego zatrudnieni niepełnosprawni mogliby korzystać za darmo. Koszty uruchomienia zakładu oszacowano na 1,8 mln zł, do tego dochodziły pensje pracowników i personelu – ok. 2 mln zł. Wniosek nie zyskał jednak akceptacji.

Wnioskodawcom zwrócono uwagę, że należy go uzupełnić i poprawić. Ale zasadnicze były kwestie finansowe. Pieniądze z PFRON zostały już w tamtym czasie rozdysponowane i szans na dotację na ZAZ w pałacu w Srebrzyszczu nie było. Wnioskodawcy nie dali za wygraną. Postanowili, że złożą wniosek po raz kolejny. Przez dłuższy czas pracowali nad zmianą koncepcji po to, aby zwiększyć szanse na dofinansowanie. Okroili koszty uruchomienia zakładu do 420 tys. zł. Zrezygnowali z planów utworzenia dwóch sekcji (gastronomii i cateringu oraz digitalizacji i poligrafii), uznając, że potrzebny w nich sprzęt jest zbyt kosztowny.

Nowa koncepcja zakłada zatrudnienie 35 osób niepełnosprawnych, a do tego siedmiu instruktorów. Koszty utrzymania pracowników pozostawiono na tym samym poziomie, co w pierwotnej wersji wniosku. Na tym zaoszczędzić nie można. Koszty te miałyby zostać dofinansowane z PFRON. Aby zakład funkcjonował niezbędna jest jeszcze dotacja z urzędu marszałkowskiego. Wnioskodawcy i inicjatorzy utworzenia ZAZ wyliczyli, że potrzebują 147 tys. zł wkładu własnego. Mariola Wołoszyn, prezes krasnostawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem, zapewnia, że działacze są w stanie zdobyć pieniądze na ten cel.

– Oparty na zmienionej koncepcji wniosek zakładający utworzenie ZAZ-u został złożony – mówi prezes Wołoszyn. – Większość osób, z którymi planujemy utworzenie tego zakładu ma w rodzinie niepełnosprawnych. Znamy ich problemy i szczególnie leżą nam one na sercu. Dowiadywaliśmy się, w jaki sposób powstawał i jak funkcjonuje Zakład Aktywności Zawodowej w Jarosławiu. On też nie powstał od razu. Takie przedsięwzięcia wymagają wielu formalności. Wszystko to trwa. Ale nie zamierzamy się poddać i konsekwentnie będziemy dążyć do tego, aby nasze przedsięwzięcie doszło do skutku. W powiecie chełmskim nie ma miejsca, gdzie osoby niepełnosprawne mogłyby zarabiać. One nie chcą siedzieć bezczynnie w domu. Cieszymy się, że nasza idea spotyka się z aprobatą urzędników z gminy Chełm. Bardzo nam pomogli i dalej liczymy na ich wsparcie.

– Nam też zależy, aby pałac nie stał pusty i został zagospodarowany, a Zakład Aktywizacji Zawodowej dla niepełnosprawnych jest dla nas celem wiodącym – mówi Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm. (mo)