Dużo dobrego dla rodzin

Rodzina Daniela i Urszuli Jaroszów z czwórką najmłodszych dzieci: Jankiem, Esterką, Ignasiem i Tadziem

Dokładnie 1 kwietnia minęły dwa lata od wprowadzenia w Polsce rządowego Programu 500 Plus. Do lubelskich rodzin trafiło w tym czasie blisko 2,9 miliarda złotych.


– 500 plus był pierwszym większym programem rządu Prawa i Sprawiedliwości – mówił Krzysztof Michałkiewicz, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, na lubelskiej konferencji podsumowującej dwuletni okres funkcjonowania programu 500 plus. – Poprzez ten program pokazaliśmy, jak ważna jest polityka społeczna w naszym kraju – dodawał.
– Przez te dwa lata miałem przyjemność przekazać samorządom w woj. lubelskim 2 mld 860 mln zł – powiedział wojewoda Czarnek. – To dokładnie tyle, ile nasi rolnicy otrzymują z tytułu płatności bezpośrednich do swoich gruntów rolnych – wyjaśniał.
60 procent tych środków trafiło do rodzin na wsiach, bo to tam jest najwięcej rodzin wielodzietnych. Tam też zmniejszyła się również skala skrajnego ubóstwa. – Radykalnie spadała liczba osób, które uczestniczyły w programie dożywiania dzieci w szkole czy korzystająca z innych programów społecznych – mówił wojewoda.
W skali ogólnopolskiej udało się zahamować tendencję spadku urodzin. – W 2016 r. było ich ponad 40 tys. – W województwie lubelskim dane, które przedstawia GUS za pierwsze półrocze 2017 roku, mówią o tym, że w ciągu pierwszego półrocza urodziło się o 1100 dzieci więcej niż w tym samym półroczu rok wcześniej. W samym Lublinie to około sto dzieci więcej – tłumaczył Tomasz Pitucha, pełnomocnik ds. rodziny, województwa lubelskiego.
Ze statystyk wynika też, że 58% lubelskich rodzin otrzymujących 500 plus stanowią rodziny pobierające świadczenie tylko na jedno dziecko. Blisko 31% stanowią rodziny otrzymujące świadczenie wychowawcze na dwoje dzieci, a tylko 8,5% rodzin otrzymuje je na troje i tylko 2% na czworo i nieco ponad 0,5% na więcej niż czworo dzieci. W samym Lublinie świadczenie 500 plus pobiera ponad 23 tysiące rodzin.

Kobiety a 500 plus

Według wojewody lubelskiego nie mamy do czynienia z dezaktywacją kobiet na rynku pracy – To byłoby nielogiczne, gdyby w rodzinie typu 2+2 kobieta rezygnowała nawet z najniższego wynagrodzenia miesięcznie, tj. 1600 złotych na rękę, dla dodatkowych 500 złotych w budżecie domowym, zamiast mieć ponad 2 tysiące złotych, gdyby nadal kontynuowała zatrudnienie i brała 500 złotych na jedno dziecko – mówił Przemysław Czarnek. – Przypadki, w których kobiety rezygnują z zatrudnienia, są np. wtedy, gdy jest więcej dzieci w domu, nad którymi niezbędna jest opieka albo specyficzne sytuacje w danej rodzinie wymagające większej opieki – dodawał.
W naszym województwie tylko w tysiącu przypadków zamieniono świadczenie pieniężne na rzeczowe z powodu marnotrawienia środków. Ze środków 500 plus od dwóch lat korzystała m.in. lubelska ośmioosobowa rodzina Jaroszów, rodziców Franka, Róży, Janka, Esterki, Ignasia i Tadzia.
– Gdy wchodził program 500 plus, mieliśmy już piątkę dzieci, a szóste było w drodze. Tylko ja pracowałem, prowadziłem własną działalność, moja żona zajmowała się w domu dziećmi Stawaliśmy na głowie, żeby nasz domowy budżet spiąć w całość. Pomimo zapewnień, że program 500 plus wejdzie w życie, nie upatrywałem w nim ratunku, ale gdy wszedł, to faktycznie doświadczyliśmy, że możemy jakoś godnie zacząć realizować nasze życie rodzinne nie tylko na płaszczyźnie finansowej, ale też zapewnić dzieciom dodatkowe zajęcia pozaszkolne czy sportowe, co dotąd było tylko w sferze pragnień. Mimo naszych najszczerszych chęci nie mogliśmy tego zrealizować – mówił Daniel Jarosz. – Już po trzech miesiącach odczuliśmy, że zaczynamy inaczej funkcjonować jako rodzina – dodawał.
– Dla mnie, dla mamy, ważne jest to, że teraz nie musimy oszczędzać na jedzeniu dla dzieci, możemy kupować wartościowe produkty, a dzieci mogą się zdrowo odżywiać. Teraz też spokojnie możemy np. kupić dzieciom pięć par nowych sandałków, odzież na wiosnę czy lato. To zawsze jest spory wydatek – dodała Ula Jarosz. – Stać nas na lepszą opiekę zdrowotną, możemy pozwolić sobie na wykupienie dodatkowych badań lekarskich czy wspólne wyjazdy, których nam wcześniej brakowało. Czujemy się bezpieczniej, nie musząc aż tak bardzo skupiać się na aspekcie finansowym. Wielodzietność i otwarcie się na dzieci to nie tylko sprawa finansowa, to jest też sprawa serca i wyboru modelu życia. Cieszę się że jest ten program 500 plus i że dzieci mogą rodzić nie tylko bogaci obywatele – podkreślała Ula Jarosz.
Emilia Kalwińska