Dwie kolizje wójta Gorzkowa

W ciągu tygodnia wójt gminy Gorzków miał dwa razy przysnąć za kierownicą i jazdę zakończyć w rowie. Na szczęście nic mu się nie stało, ale mieszkańcy niepokoją się o jego zdrowie i zastanawiają, czy powinien siadać za kółkiem.

Informacje o dwóch kolizjach z udziałem Marka Kasprzaka dostaliśmy z dwóch źródeł. Wójt Gorzkowa najpierw miał rozbić swojego Chevroleta Captivę 30 marca, w Wielki Piątek. Do zdarzenia miało dojść w Białce na granicy gmin Krasnystaw i Gorzków. „Kierujący samochodem Chevrolet Captiva Marek Kasprzak zjechał do rowu wbijając się w skarpę (znaki tej kolizji widać do dzisiaj). W tym zdarzeniu najprawdopodobniej nie interweniowały żadne służby. Nie wiadomo też czy były osoby poszkodowane” – napisał do nas proszący o zachowanie anonimowości mieszkaniec gminy Gorzków. Do drugiej kolizji doszło tydzień później, 6 kwietnia, w godzinach południowych w lesie w Białce. Tym razem wójt miał jechać autem marki Renault w stronę Krasnegostawu. Nagle zjechał jednak na lewą stronę jezdni i wylądował na poboczu. „Zadać należy pytanie czy w zdarzeniu brały udział służby (policja), jeżeli tak to jakiej wysokości mandatem został ukarany kierowca i czy został przebadany alkomatem? – zastanawia się autor listu. Według niego „Pan Kasprzak nie powinien uciekać od odpowiedzialności”, „powinien przyznać się do tych niefortunnych zachowań i ponieść konsekwencje”.
Według innego mieszkańca gminy Gorzków wójt nie powinien wsiadać za kółko, skoro ma kłopoty ze zdrowiem i zdarza mu się zasłabnąć czy przysnąć w aucie. „Piszę z uwagi na moje uzasadnione obawy o bezpieczeństwo dzieci w obrębie Szkoły Podstawowej w Gorzkowie. Jak wiadomo szkoła sąsiaduje z budynkiem urzędu gminy, a w ostatnim czasie wójt Kasprzak dwa razy rozbił swoje auto” – donosi nam Czytelnik. Tyle że według niego pierwszy raz nie w Białce a w Wielkopolu. Druga lokalizacja kolizji jest zgodna z opisaną w pierwszym liście, jaki otrzymaliśmy. „Teraz obawiam się o swoje i inne dzieci w obrębie szkoły w Gorzkowie, bo jeśli wójt wpada w rów na prostej drodze, to może i wjechać w jakieś dziecko, które przypadkiem znajdzie się na jego drodze”.
W czwartek z prośbą o komentarz w sprawie zwróciliśmy się mailowo do Piotra Cichosza z urzędu gminy, te same pytania wysłaliśmy do sekretariatu urzędu. W piątek już telefonicznie otrzymaliśmy potwierdzenie, że pytania dotarły i „proszę czekać na odpowiedź”. Niestety, do zamknięcia tego numeru gazety nie doczekaliśmy się odpowiedzi od władz gminy.
Policja nic nie wie na temat obu opisanych kolizji. – W tych dniach w Białce nie odnotowaliśmy żadnych zdarzeń z tego typu pojazdami – powiedział nam Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. (kg)