Dwukadencyjność nie zadziała wstecz

Samorządowcy odetchnęli z ulgą. Zasada dwukadencyjności, o czym PiS mówi od miesięcy, ma nie obowiązywać podczas najbliższych wyborów samorządowych. A to oznacza, że wszyscy obecni prezydenci, burmistrzowie miast i wójtowie gmin będą mogli bez oporów ubiegać się o reelekcję.

Rządzące krajem Prawo i Sprawiedliwość chciało, by prezydenci miast, burmistrzowie i wójtowie byli wybierani maksymalnie na dwie kadencje. Zmiany miałyby wejść w życie już od najbliższych wyborów samorządowych w 2018 roku, zaś dotychczasowe kadencje wliczałyby się w staż danego polityka. Oznaczało to, że samorządowcy, którzy obecnie pełnią swoją funkcję już przez drugą kadencję, nie mogliby wystartować w kolejnych wyborach. W powiecie chełmskim, wcześniejszych zamierzeń PiS, o ponowny wybór mogliby ubiegać się jedynie wójtowie dwóch gmin, Dariusz Ćwir z Sawina i Henryk Gołębiowski z Wojsławic.
Propozycja PiS, by w wyborach w 2018 roku nie mogli kandydować wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, którzy mieliby za sobą dwie kadencje wzbudziła bardzo ostre protesty. Powodem jest oczywiście zarzut, że naruszałoby to zasadę „prawo nie działa wstecz”. Propozycję potępił nawet prezydent Andrzej Duda, który sugerował, że ustawy samorządowej z wsteczną dwukadencyjnością nie podpisze.
Jarosław Kaczyński, szef PiS, w ostatnich dniach zmienił jednak stanowisko co do zasady dwukadencyjności w samorządach. Partia chce, by weszła ona w życie, ale nie od najbliższych wyborów samorządowych, jak wcześniej zapowiadała. Dwie kadencje mają być liczone dopiero od nowych wyborów. To oznacza, że wszyscy obecni prezydenci i burmistrzowie miast, wójtowie gmin w przyszłorocznych wyborach będą mogli ubiegać się o reelekcję.
Słowa prezesa Kaczyńskiego samorządowcy przyjęli z wielką ulgą, choć podkreślają, że nie powinno być żadnych ograniczeń. – Wyborcy są rozsądni i mądrzy, potrafią ocenić rządzących. Pokazały to ostatnie wybory samorządowe. Jedna trzecia ubiegających się o ponowny wybór prezydentów, burmistrzów i wójtów musiała pożegnać się ze stanowiskami – mówi Wiesław Kociuba wójt gminy Chełm. – Dwie kadencje po cztery lata to stanowczo za krótki czas dla dobrego włodarza gminy, by mógł zrealizować wszystkie swoje zamierzenia. Moim zdaniem w ogóle nie należy wprowadzać kadencyjności. Samorządy przez ponad 25 lat swojej działalności stały się fundamentem demokracji. Generalnie niepotrzebnie wprowadzono chaos poprzez nieprzemyślane działania, łamiące konstytucję i podstawową zasadę „prawo nie działa wstecz”. Na szczęście ktoś w porę zreflektował się.
Prezydent Chełma, Agata Fisz, również stoi na stanowisku, że wybory to najlepszy sposób oceny pracy samorządowców. – Lepszego nie ma. Ograniczenia nie mają sensu. Jeśli kto źle sprawuje władzę, może być pewny, że wyborcy to dostrzegą. – mówi A. Fisz. (ptr)