Dywanik do „swoich” poza kolejnością?

Przy ulicy Nowej doliczyliśmy się dziesięciu domów

– Skoro o kolejności budowy i asfaltownia świdnickich gruntówek ma decydować – jak zapewniają władze miasta – liczba mieszkających przy niej mieszkańców, to dlaczego w pierwszej kolejności asfalt pojawił się na ulicy Nowej, przy której stoi kilka domów na krzyż? Może ma to związek z tym, że mieszka przy niej prezes miejskiego Pegimeku, który odpowiada za remonty świdnickich ulic? – pyta nas Czytelniczka ze Świdnika.


W ostatnim numerze Nowego Tygodnia w artykule „Świdnik żegna się z błotem” pisaliśmy, że jak tylko pogoda pozwoli miasto, a w zasadzie spółka Pegimek, przystąpi do realizacji planu wyasfaltowania w tym roku większości, a do końca przyszłego roku niemal wszystkich świdnickich gruntówek. O kolejności prac – jak enty raz zapewniał wiceburmistrz Marcin Dmowski – będzie decydować liczba osób mieszkających przy danej ulicy – czym więcej tym szybciej. Po ukazaniu się artykułu dostaliśmy maila od jednej czytelniczek ze Świdnika z pytaniem jak się ma do tego wybudowanie ulicy Nowej, przy której stoi zaledwie kilka domów.

– Ulica ta została po cichu, bez zdjęć włodarzy i bez promocji na facebooku wyremontowana a właściwie wybudowana. Warto sprawdzić, kto z prominentów miejskich tam mieszka. W toku dochodzenia do prawdy, okaże się, że obecny prezes spółki miejskiej odpowiedzialnej za lanie asfaltu zaczął od drogi do swojej posesji… (pisownia oryginalna – przyp. red.) – napisała „pani Zofia”. – Moje pytanie i wpisy w tej sprawie na profilu zastępcy burmistrza są usuwane i nie uzyskałam dotąd odpowiedzi na pytanie, kto i na jakiej podstawie podjął decyzję o wyasfaltowaniu drogi, przy której mieszka raptem kilka osób (w tym prezes) a inne drogi i zwykli mieszkańcy muszą czekać po 20 lat na pozbycie się błota i kurzu.

Pojechaliśmy na ulicę Nową. Faktycznie licząca niespełna 200 metrów uliczka musiała być wybudowana niedawno, bo asfalt wygląda na świeżo wylany. O wyjaśnienia, jak to się stało, że na mało newralgicznej i liczącej niewielu mieszkańców asfaltowy dywanik pojawił się w pierwszej kolejności zwróciliśmy się do magistratu.

– Ulica Nowa przeszła remont na wniosek mieszkańców, którzy zabiegali o to już od kilku lat. Droga była mocno zaniedbana, zdegradowana i nie nadawała się do jazdy. Inwestycję w trybie „in house” (znaczy z wolnej ręki – przyp. aut.) i w ramach napraw bieżących wykonała nasza spółka PK Pegimek, która planuje w tym miejscu inwestycję fotowoltaiczną i potrzebny jest do niej dobry dojazd – usłyszeliśmy od wiceburmistrza Marcina Dmowskiego, który przypomina, że miasto już wcześniej planowało inwestycje drogowe w tym rejonie i na początku tego roku ogłosiło przetarg na opracowanie projektu remontu ul. Dywizjonu 303 będącej przedłużeniem ul. Nowej.

Od Jerzego Irsaka, prezesa PK „Pegimek”, a wcześniej radnego klubu burmistrza Waldemara Jaksona, też słyszymy zapewniania, że wyasfaltowanie ulicy Nowej, nie miało nic wspólnego z prywatą, ale podyktowane było wyższym interesem…

– Faktem jest, że mieszkam przy ulicy Nowej, ale to w przypadku jej budowy nie miało żadnego znaczenia. Nieprawdą jest iż mieszka tu zaledwie garstka mieszkańców i nie ma tu żadnych firm. Ponadto jest to jedyna droga dojazdowa do ulicy Dywizjonu 303, przy której mieszka kolejnych kilkudziesięciu mieszkańców i działa wiele przedsiębiorstw. Co jednak ważniejsze przy ulicy Nowej znajduje się studnia nr 9, która zaopatruje Świdnik w wodę, gdzie kilka razy dziennie służby PK „Pegimek” przyjeżdżają w celu pobrania próbek do kontroli jakości wody – twierdzi Jerzy Irsak, prezes PK Pegimek dodając, że przy ul. Nowej rzeczywiście planowana jest budowa fermy fotowoltaicznej.

Kiedy? Dokładnie nie wiadomo. A jak już wspomnieliśmy pofatygowaliśmy się na ulicę Nową. Doliczyliśmy się przy niej dziesięciu domów i nie zauważyliśmy szyldu choćby jednej działającej przy niej firmy…  JN