Dzieci gotowe do akcji…

Poduszkowa rozgrzewka przed otwarciem Rezerwatu Dzikich Dzieci

Młodzi lublinianie wraz z rodzicami wzięli udział w żywiołowej zabawie, jaką zapewnili im animatorzy z Centrum Kultury podczas Międzynarodowego Dnia Walki na Poduszki. Był też inny, ważniejszy powód, by ponad godzinę okładać się poduchami na kolorowym „polu walki” bez szkód dla zdrowia i urody. Wojna poduszkowa stanowiła bowiem przygotowanie do rozpoczęcia sezonu w Rezerwacie Dzikich Dzieci, który funkcjonuje w Lublinie, będąc jednym z nielicznych takich miejsc w kraju i w Europie.

Wirydarz Centrum Kultury został odpowiednio zabezpieczony, więc w komfortowych warunkach można było zadawać i przyjmować puszyste i miękkie ciosy.

– Nie było przejawów niekontrolowanej agresji, bawiliśmy się świetnie – mówiła matka 4-letniego Bartka Nowaka, opuszczając z maluchem strefę wypełnioną jaśkami.

– Było przyjemne, bardzo kolorowo i miękko. Takie święto powinno odbywać się tutaj częściej – zgłaszały swój postulat dwie starsze dziewczynki, mocno spocone od bombardowania się nawzajem. Niektórzy przynieśli własne poduszki, jednak na miejscu była dostępna bodaj setka takich puchatych pocisków różnej wielkości.

– Za nami rozgrzewka przed tym, co czeka maluchy na wielkim „przygodowym” placu zabaw. Kto tutaj walczył, ten wie, że długie naparzanie się poduszkami wymaga nie lada kondycji, a taka będzie potrzebna dzieciom już wkrótce – mówi Izabela Śliwa, reżyserka teatralna i animatorka z Pracowni „Sztuczka” z CK.

– Dzisiaj to jest „Sztuczka walki”, bo dzieci doświadczyły, jak świetnie można się bawić nawet z odrobiną agresji, jednak nie krzywdząc innych – dodaje Katarzyna Tadeusz, aktorka i również animatorka z CK.

Stwierdziliśmy, że dzieci były w świetnej kondycji. Niektóre potrafiły bić się z zapałem przez ponad pół godziny bez większego zmęczenia, podczas gdy dorośli ich opiekunowie w tej zabawie zgłaszali „kontuzje” związane z przesileniem mięśni i stawów.

– To nasza zachęta do aktywności przed ponownym otwarciem projektu Rezerwat Dzikich Dzieci, bo już wkrótce zaprosimy tam najmłodszych lublinian – mówią uśmiechnięte animatorki.

Dzikość na świeżym powietrzu

Rezerwat Dzikich Dzieci to „przygodowy plac zabaw” (pierwszy w Polsce na wzór brytyjskiego programu Adventure Playground). Jego obszar obejmuje strefę ścisłą (dzieci 7-15 lat) oraz strefę buforową (dzieci poniżej 7. roku życia z opiekunami). W ścisłym Rezerwacie obowiązuje kodeks oparty na zasadach wzajemnego szacunku i sympatii.

Maluchy mają tam dostęp do materiałów i narzędzi, z których tworzą rozmaite budowle, instalacje, swoje bazy. Na terenie tego placu zabaw nie ma żadnej gotowej infrastruktury – wszystkie powstałe obiekty są dziełem dzieci, przedmiotem ich kreatywnej zabawy.

– Przygotowania idą pełną parą. Rezerwat Dzikich Dzieci właśnie powstaje. W tym roku nowością będzie ogród uprawiany przez tubylców. Obecnie zużywamy kilometry palet z drewna, rur z plastiku, lin i drutu, kilogramy gwoździ, do tego kilka profesjonalnych kompletów narzędzi – mówią organizatorzy.

Czy słońce czy deszcz, Rezerwat będzie otwarty dla młodych lublinian. Dorośli nie mają tam wstępu – mogą jedynie obserwować zabawy dzieci z zewnątrz.

Tegoroczna edycja RDD rusza 12 maja br. i potrwa pół roku. Czas otwarcia w maju i czerwcu od wtorku do piątku w godz. 15-19, w soboty i niedziele: 10-18.

Wykształcona kadra opiekunów

Opiekunowie dzieci zaliczyli już szkolenie z playworkingu – to połączenie pedagogiki i animacji kultury. Kurs taki daje możliwość poszerzenia swoich kwalifikacji i kompetencji w pracy z dziećmi. W tym roku, podobnie zresztą jak w ubiegłym, kurs dla opiekunów dzieci w Rezerwacie cieszył się dużym zainteresowaniem. Wszystkie osoby biorące w nim udział pracują później w RDZ. Dla uczestników kursu, którzy zdecydują się na ten rodzaj pracy, zajęcia są nieodpłatne. Podstawowy kurs składał się z dwóch etapów: pierwszy, 5-dniowy, to wykłady playworkerskie w Centrum Kultury i zajęcia na placu zabaw. Drugi etap to 3-dniowy praktyczny staż już w Rezerwacie. Stażyści są zatrudnieni na umowę-zlecenie.

– Dla osób po kursie podstawowym przewidujemy wkrótce kurs zaawansowany, docelowy. Bez obaw, w grę wchodzą tylko osoby odpowiedzialne, które już pracują z dziećmi (w świetlicach opiekuńczych, ośrodkach resocjalizacji, domach kultury). Sprawdzamy także kompetencje absolwentów takich specjalności, jak: ratownictwo medyczne, pedagogika, animacja kultury czy architektura krajobrazu – informuje Rafał Sadownik, animator z Centrum Kultury w Lublinie CK, szef przedsięwzięcia.

Wkrótce poinformujemy o rozwoju sytuacji na wielkim, przygodowym placu zabaw przy ul. Dolnej Panny Marii, na terenie parafii pw. św. Pawła.

Marek Rybołowicz