Dzielnicowe leniuchy

Mniej niż połowa przewodniczących zarządów lubelskich dzielnic uczestniczy w sesjach rady miasta. Najlepszą frekwencje uzyskali przewodniczący z Głuska i Czubów Południowych, natomiast ani razu na sesji nie pojawili się lokalni liderzy ze Sławinka, Felina, Kośminka czy Śródmieścia.
Wykaz na podstawie podpisywanych list obecności w obecnej kadencji samorządu przygotowała Fundacja Wolności. – Bazujemy na listach obecności, udostępnionych w Biuletynie Informacji Publicznej, które znajdują się w dokumentach ratusza. Okazuje się ponadto, że nie wszyscy wpisują się na listę – informuje Krzysztof Jakubowski, prezes zarządu Fundacji Wolności.
Szefowie zarządów dzielnic jako jedyni w radach pobierają miesięczne uposażenie w kwocie pensji minimalnej, bez podatku. Wykonują zadania w ramach budżetu dzielnic, tzw. rezerwy celowej. Po każdym roku budżetowym są rozliczani przez radę.

Średnia frekwencja dla wszystkich przewodniczących zarządów to nieco ponad 42 procent. Liderem w zestawieniu jest Głusk. Przewodniczący z tej dzielnicy tylko raz nie uczestniczył w sesji rady miasta. Szef zarządu Czubów Południowych pominął dwie sesje rady miasta, Konstantynów i Szerokie nie miały swoich przedstawicielek na sesji trzy razy.
Na przeciwległym biegunie są takie dzielnice, jak Felin, Śródmieście, Sławinek czy Rury. Tutejsi przewodniczący, jak wynika z listy obecności, nie pojawili się na sesji ani razu.BCH