Dziewczyna z akordeonem

Patrycja Wilgos z Białopola swoimi talentami mogłaby obdzielić wiele osób: pięknie śpiewa, gra na instrumentach, komponuje, pisze wiersze i teksty piosenek, udało jej się także wydać debiutancką powieść, a ma dopiero 20 lat. Pochodzi z Białopola. Jest absolwentką I LO w Chełmie oraz Szkoły Muzycznej I i II stopnia, gdzie uczyła się gry na akordeonie oraz śpiewu klasycznego. Obecnie jest studentką wokalistyki na Wydziale Wokalno-Aktorskim Akademii Muzycznej w Krakowie. A o tym, że artystycznych zdolności jej nie brak, mogli przekonać się niedawno słuchacze koncertu Muzyczna Skarpa, zorganizowanego przez Chełmski Dom Kultury.


Miłość do muzyki Patrycja Wilgos wyniosła z rodzinnego domu.

– Mój tato i dziadek zawsze grali na akordeonie. Podpatrywałam ich i bardzo mi się to podobało. Sama chciałam grać, ale kiedy byłam mała, akordeon był dla mnie za ciężki. Nie byłam w stanie go utrzymać. Stawiałam więc go sobie na kanapie, sama stawałam obok i tak grałam. Mój pierwszy mały akordeon na 40 basów kupiła mi babcia.

Wcześniej grałam na keyboardzie. Mama uczyła mnie też śpiewu – śpiewała mi piosenki, które pamiętała z młodych lat. Moi rodzice także uczęszczali do szkoły muzycznej: tato uczył się grać na organach, z kolei mama na fortepianie, ale dziś chętniej sięga po gitarę. Pradziadek grał na skrzypcach, a prababcia pięknie śpiewała. Mówią mi, że mam głos podobny właśnie do jej głosu – opowiada Patrycja.

Swoje artystyczne zainteresowania rozwijała od najmłodszych lat. Najpierw uczęszczała na zajęcia do Hrubieszowskiej Akademii Śpiewu, a następnie uczyła się gry na akordeonie w Szkole Muzycznej I stopnia w Hrubieszowie. W Chełmie ukończyła II stopień edukacji muzycznej w klasie akordeonu oraz śpiewu klasycznego. Jak wspomina, na lekcje śpiewu trafiła poniekąd przez przypadek.

– W czasie covidu zajęcia odbywały się zdalnie i w ramach tego zdalnego nauczania mieliśmy lekcję z panią od śpiewu klasycznego w zastępstwie pana od chóru – wspomina Patrycja. – Poprosiła, aby każdy coś zaśpiewał. Zaśpiewałam, a kiedy skończyłam, zapytała czy uczę się śpiewu. Odpowiedziałem, że nie, że jestem w klasie akordeonu.

Zaproponowała mi, abym zapisała się też na śpiew, bo chętnie widziałaby mnie w gronie swoich uczniów. A teraz jestem na studiach ze śpiewu klasycznego. Uczę się pod okiem pani prof. Małgorzaty Ratajczak. Nauki jest dużo. Najwięcej czasu pochłania oczywiście teoria, ale mamy też sporo zajęć praktycznych – aktorstwa, śpiewu, gry na fortepianie, co bardzo mi się podoba.

Mimo młodego wieku Patrycja ma na swoim koncie już wiele artystycznych sukcesów. Jest laureatką licznych konkursów, sama pisze i komponuje piosenki. Udało jej się wydać tomik poezji, debiutancką powieść pt. „Radymentia – Kryształ mocy” i wystąpić na scenie „Piwnicy pod Baranami”. Ostatnio jej występ można było zobaczyć w ramach „Muzycznej Skarpy” w Chełmskim Domu Kultury. Jak mówi, występ przed chełmską, znajomą publicznością to zawsze duża przyjemność.

Od lat bierze też udział w licznych koncertach charytatywnych. Jest członkiem krakowskiej grupy teatralno-muzycznej „Chawira”, z którą koncertuje po całej Polsce. Dzięki współpracy z Teatrem „In Vitro” w Lublinie miała okazję współtworzyć oprawę muzyczną spektaklu „Ryngraf”, w reżyserii Grzegorza Witta-Michałowskiego, występując na jednej scenie z takimi aktorami jak Przemysław Sadowski czy Mirosław Zbrojewicz.

– To była dla mnie ogromna nobilitacja – mówi mieszkanka Białopola. – Występowanie na scenie sprawia mi ogromną frajdę. Czasem towarzyszy temu trema, zwłaszcza wtedy, kiedy prezentuję jakiś nowy utwór, ale to zawsze wielka radość, że mogę podzielić się czymś, co stworzyłam i pokazać to szerszemu gronie odbiorców. Z kolei pisanie książki było bardzo pracochłonnym zajęciem. Robiłam to wolnych chwilach, głównie podczas licznych podróży pociągiem z Chełma do Krakowa. Pracowałam nad nią także podczas lekcji w szkole muzycznej, kiedy mieliśmy tzw. audycje, czyli słuchaliśmy włączanych przez nauczycieli utworów.

Kiedy było to coś długiego, np. 3-częściowa symfonia, to wyciągałam zeszyt i pisałam. W zasadzie tak powstała ta książka. Teraz kiedy sięgam po „Kryształ mocy”, to czytając, słyszę muzykę, która mi towarzyszyła przy jej pisaniu. Wydanie książki było ogromną satysfakcją. To w pewnym sensie moje dziecko. Jeśli chodzi o muzykę sama słucham w zasadzie każdej muzyki – klasycznej, akordeonowej, dawnej. Inspiruje mnie Jan Kondrak. To właśnie pod jego „skrzydłami” piszę swoje utwory. Czasem daje mi jakieś wskazówki i podrzuci jakąś cenną myśl. Lubię też Leszka Wójtowicza z „Piwnicy pod Baraniami” – mówi Patrycja.

Obecnie pracuje nad drugim tomem swojej powieści, a docelowo cały cykl ma zamknąć się w trzech lub czterech częściach.

– Zobaczymy, na ile wystarczy mi pomysłów – śmieje się Patrycja.

Patrycja nie ukrywa, że swoją przyszłość chciała związać z muzyką. Marzy o tym, by móc występować w teatrze, ale zastanawia się także nad rozpoczęciem innego kierunku studiów, po którym miałaby pewną pracę.

– Gdyby udało mi się żyć z muzyki, byłoby świetnie. Moim marzeniem jest móc występować w operze albo teatrze, ale wiem też, że profesja artysty to nie jest pewny zawód. Tu dużo zależy od szczęścia, od tego czy w odpowiednim momencie trafi się na odpowiednią osobę. Dlatego myślę też o rozpoczęciu drugiego kierunku studiów. Jeszcze nie wiem, co mogłoby to być. Ukończyłam klasę o profilu matematyczno-fizycznym i wydaje się, że studia związane z przedmiotami ścisłymi mogłyby mi zapewnić w przyszłości dobrą pracę, ale zapewne byłaby to praca biurowa, a to chyba nie do końca dla mnie – mówi Patrycja. (w)