Finansowy lot koszący

To był rekordowy rok dla spółki Port Lotniczy Lublin w Świdniku – niestety, rekordowy pod względem straty. I co gorsza w pozostałych podmiotach samorządowych nie jest wcale lepiej. Do marszałkowskich spółek wszyscy podatnicy z Lubelszczyzny dopłacają miliony złotych.


31 mln zł straty to rekord PLL. W roku ubiegłym była to jednak również niebagatelna kwota, ponad 25 mln zł. Słowem, czy lecisz czy nie lecisz jako mieszkaniec Lubelszczyzny dopłacasz do istnienia portu lotniczego co najmniej 15 zł. A zdaniem władz spółki problemu nie ma, bo „może uda się uzyskać 1,5 mln pasażerów” odlatujących ze Świdnika – ma nadzieję prezes spółki, Krzysztof Wójtowicz. Na razie jednak mówimy o potokach trzy razy mniejszych, a to wyklucza rentowność lubelskiej spółki, utrzymującej się dzięki corocznie zwiększanym dotacjom z budżetów samorządowych, a finansującej połączenie przez system „promocyjnego” utrzymywania tanich (ale nie aż tak tanich…) linii lotniczych, co i raz zmieniających porty docelowe. Ani zarząd spółki, ani Zarząd Województwa Lubelskiego nie uznały, że wyniki spółki są aż na tyle niepokojące, by wdrożyć program naprawczy

Podobnie zresztą jest w przypadku innych podmiotów, dla których podmiotem założycielskim (lub jednym z takowych) jest województwo lubelskie. 1,8 mln zł straty przyniósł Lubelski Park Naukowo-Technologiczny. Podobnie niedochodowe okazują się również Międzynarodowe Targi Lubelskie – roczna strata spółki wyniosła blisko 1,2 mln zł. Nie straciły tylko Lubelskie Dworce (273 tys. zł nad kreską).

Na razie władze województwa zaktualizowały jedynie radę nadzorczą Portu Lotniczego Lublina. Zasiadają w niej nadal m.in. były wicemarszałek z PO Jacek Sobczak i były poseł PSL Henryk Smolarz. TAK