„Gdzie byłeś, Izraelu?!”

Zaczęło się od bardzo mocnych twittów Hanny Lis i Leszka Balcerowicza, którzy oskarżyli ks. prof. Tadeusza Guza z KUL o antysemityzm. W serwisie pod adresem naukowca pojawiały się takie niewybredne sformułowania jak „idiota”, „tępy”, „rasista w sutannie” i „hejter w koloratce”. Następnie głos w sprawie zabrali współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów a wreszcie także archidiecezja lubelska i władze KUL. Sam atakowany oskarżenie o antysemityzm uważa za oszczerstwo. O co poszło?


Ks. prof. Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, nie stroni od trudnych tematów. Kiedy wygłasza wykłady poruszające problematykę etyczną, sięga po przykłady szczególnie kontrowersyjne, odnosi się także do głośnych sporów historycznych i ideowych. Mówiąc o pamięci II wojny światowej, a także o obciążaniu Polaków współodpowiedzialnością za Holokaust, ksiądz profesor wołał m.in. przejmująco: „Gdzie byłeś, Izraelu, w czasie II wojny światowej?! Ciebie nie było. To my, Polacy, ratowaliśmy Twoje dzieci!”.

Właśnie ta wypowiedź ściągnęła na duchownego uwagę cenzorów z Twittera, którzy przypomnieli duchownemu, że w państwo Izrael powstało po II wojnie. – Moja intencja była natury edukacyjnej, aby przede wszystkim wielu Żydom, ale nie tylko, także innym narodom na świecie, uświadomić skalę poświęcenia i ofiary naszych rozlicznych rodaków w procesie ratowania Żydów – dla wielu z nich nawet za cenę własnej śmierci – tłumaczy ks. Guz.

Co jest historycznie udowodnione?

Z kolei gremiom związanym z dialogiem żydowsko-chrześcijańskim nie spodobało się przypomnienie przez naukowca kwestii związanych z wyznaniem, dotyczących kultu dzieci-męczenników zabitych w tzw. mordach rytualnych. „Absolutnie niedopuszczalne jest, aby opinie o rzekomej prawdziwości mordów rytualnych były tolerowane w przestrzeni publicznej (…) żydowskie mordy rytualne są wytworem antysemickiej fantazji – napisali współprzewodniczący Rady Chrześcijan i Żydów Stanisław Krajewski i Zbigniew Nosowski.

Zdaniem księdza profesora to o tyle nieuzasadnione, że przecież kwestia ta „jest historycznie weryfikowalna, i to w bardzo prosty sposób, dzięki zabezpieczonym zasobom archiwów. Do tego dochodzą zeznania naocznych świadków, którzy jeszcze w II RP przeżywali dramat porwania”. Zanim jednak duchowny miał okazję złożyć wyjaśnienia i wskazać, że zarzuca mu się słowa i sformułowania, których nie wypowiedział, rzecznicy KUL i archidiecezji lubelskiej, dr Lidia Jaskuła i ks. dr Adam Jaszcz, zdążyli pospiesznie odciąć się i potępić kwestionowane wypowiedzi kapłana – także te, które… zostały wymyślone przez jego krytyków.

Mimo wyraźnych śladów manipulacji ze względu na drażliwość poruszanych tematów sprawę ma wyjaśnić rzecznik dyscyplinarny KUL. TAK