Gdzie jest ciało Mariusza?

To pytanie każdego dnia zadają sobie rodzice zamordowanego w połowie kwietnia Mariusza Ś. – To wszystko przez nią. Syn był w niej taki zakochany, a ona zwabiła go w zasadzkę i zabiła razem ze swoim kochankiem – opowiada zrozpaczony ojciec.

– Jak można tak postąpić? – pyta Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. – To jest zezwierzęcenie! Ludzie powinni sobie pomagać, a nie posuwać się do czegoś takiego. Co się dzieje z tym światem?
Morderstwo Mariusza Ś. wstrząsnęło Siedliszczem, bo choć mężczyzna był mieszkańcem sąsiedniej gminy Milejów (pow. łęczyński), był znany również tutejszym mieszkańcom. Jego rodzinna wieś, Dąbrowa, graniczy z Wolą Korybutową (gm. Siedliszcze), a ojciec Mariusza jest członkiem kapeli „Siedliszczanie znad Wieprza”.
A gdzieś na dnie Wieprza spoczywa ciało Mariusza… Jak dotąd nie udało się go odnaleźć. Poszukiwania trwają. Ojciec Mariusza, pan Roman, nie traci jednak nadziei. Praktycznie co dzień jeździ nad wodę, zapala znicze, patrzy na miejsce, w którym znaleziono ślady krwi jego syna i modli się.

Liczyli, że się ustatkuje

Mariusz od 8 lat pracował w Belgii przy montażu okien. Miał pewną i dobrze płatną pracę, ale był samotny. Latem 2016 r. przez internet poznał Martę K. (32 l.). Kobieta pracowała w Niemczech, ale okazało się, że pochodzi ze wsi położonej nieopodal rodzinnego domu Mariusza.
– Cieszył się, że poznał dziewczynę stąd – około 18 km od niego. Gdy przyjeżdżał do Polski, jeden dzień był w domu, a potem od razu do niej jechał. Czasem się o to denerwowaliśmy, bo wiadomo, mógłby posiedzieć dłużej i pomóc rodzicom, porąbać drzewo. Ale on był taki zakochany – opowiada ojciec Mariusza. – Nigdy nie przyprowadził Marty do naszego domu. Nie poznaliśmy jej, ale liczyliśmy, że ułoży sobie z nią życie. Oboje byli już w takim wieku, że czas pomyśleć o rodzinie. Czasem pytaliśmy go, kiedy się ożeni i kiedy doczekamy się wnuków.
Sam też planował założyć rodzinę. Nie chciał, by Marta pracowała na obczyźnie – to on miał być tym, który zadba o domowy budżet. Opłacił kobiecie busa do kraju i Marta wróciła z Niemiec. Rozpieszczał ją, jak mógł. Kupował markowe ubrania, kosztowne prezenty. Kiedy w środę (12 kwietnia) zjechał do domu, miał ze sobą kolejne drogie buty dla Marty. – Wpadł do domu na chwilę i zaraz pojechał do niej. Niestety, już nie wrócił – mówi p. Roman.
Wieczorem Marta namówiła Mariusza na spacer blisko lasu, po tzw. placu buraczanym w Ciechankach (pow. łęczyński). W pewnym momencie pojawił się tam 48-letni Dariusz M. (jak się później okazało, kochanek Marty). Mężczyzna udawał pijanego, czym uśpił czujność Mariusza i zaatakował, uderzając go pięścią w twarz. Marta pomagała – podała kochankowi wiatrówkę, z której M. strzelił do 36-latka. Następnie podała Dariuszowi M. nóż. Po wszystkim oboje przykryli ciało gałęziami i poszli po samochód.
– Kobieta przytrzymywała pokrzywdzonego, zaś mężczyzna zadawał mu ciosy nożem w klatkę piersiową i ręce, w wyniku czego pokrzywdzony poniósł śmierć. Następnie podejrzani wrzucili ciało pokrzywdzonego do rzeki Wieprz – informuje prokurator Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Marta i jej kochanek mieli ułożony plan. Przygotowali w samochodzie plandekę na zwłoki, a gdy pozbyli się ciała, spalili ubrania i próbowali zatrzeć ślady zbrodni. Następnego dnia Marta zgłosiła policji, że trzej zamaskowani bandyci porwali Mariusza. W trakcie składania wyjaśnień, zaczęła się jednak mieszać, plątać w zeznaniach. Prawda wyszła na jaw – kobieta przyznała się i „wsypała” swojego kochanka. Oboje zostali aresztowani na 3 miesiące i oboje odpowiedzą za morderstwo (śledczy orzekli, że para działała wspólnie i w porozumieniu). Grozi im nawet dożywocie.
Dlaczego kobieta zleciła i pomagała zabić tego, który był gotów przychylić jej nieba? – Mariusz dowiedział, że jest ktoś trzeci. Sama zresztą powiedziała mu, że ma „przyjaciela”. To nas zaniepokoiło – to był sygnał, że coś jest z nią nie tak. Ale on ją tak kochał. Czekał, aż Marta zakończy tamtą relację, obiecywała mu to. W ten sam sposób wykorzystywała pewnie jeszcze kilku innych nieświadomych i od nich też wyłudzała pieniądze, prezenty… Tylko dlaczego to na mojego syna urządziła zasadzkę? To wszystko przez nią. (pc)