„Generał” rozkochał i oszukał

Oszuści wykorzystują zdjęcia prawdziwych żołnierzy i zwodzą swoją ofiary

W Internecie każdy może być każdym. Nawet amerykańskim generałem. W fikcyjną postać uwierzyła 46-letnia lublinianka. Skończyło się to nie tylko złamanym sercem, ale także ogołoconym kontem.


O amerykańskim generale, który oszukuje przez Internet szukające miłości i wrażeń kobiety, głośno jest od kilku lat. Mimo ostrzeżeń, kolejne panie nadal dają się mu nabrać, choć oszust nawet nie zmienia imienia i w każdym przypadku jest Williamem.
Naciągacz posługuje się prawdopodobnie prawdziwą tożsamością oficera armii USA i wysyła ofiarom jego zdjęcia w mundurze, aby się uwiarygodnić. Potem prowadzi długą korespondencję. Twierdzi, że jest na misji w Afganistanie, a potem udaje zakochanego do tego stopnia, że zamierza przyjechać do Polski. I wtedy pojawiają się trudności. W przypadku lublinianki, mężczyzna stwierdził, że został skierowany na tajną misję, ale mógłby poprosić znajomego o zastępstwo, tylko trzeba mu przekazać pieniądze. Prosił o pożyczkę 46-latkę, obiecując, że wszystko wynagrodzi, bo spodziewa się kilku milionów odszkodowania za rzekomy postrzał.
Kobieta zaufała „generałowi” i przelała na wskazany rachunek 65 tys. zł. Po tym znajomość z Williamem się urwała. Pokrzywdzona zawiadomiła policję. Sprawę prowadzi V komisariat na Czechowie. LL