Geo-Wind nie składa broni

12 września spółka Geo-Wind wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego na wyrok WSA z 31 maja br., który był dla zwolenników farmy wiatrowej w Wyrykach niekorzystny. Wydaje się, że skarga kasacyjna ma tylko znaczenie symboliczne, bowiem ustawą z maja br. zmieniono przepisy dotyczące odległości wiatraków od zabudowań. Teraz musi to być co najmniej 10-krotność wysokości budowli. Żaden wiatrak nie był planowany tak daleko od gospodarstw.

 

26 sierpnia wójt Andrzej Ćwirta podpisał decyzję odmawiającą ustalenia środowiskowych uwarunkowań dla budowy farmy wiatrowej. Oznacza to koniec marzeń inwestora – spółki Geo-Wind z Warszawy – na wiatrowe eldorado w Wyrykach. Wcześniej 31 maja br. WSA w Lublinie oddalił skargę inwestora na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Chełmie z 5 listopada 2015 r., na podstawie której uchylono w całości decyzję wójta gminy Wyryki z 1 czerwca 2015 r. ustalającą środowiskowe uwarunkowania zgody na budowę farmy wiatrowej. I właśnie ten wyrok z końca maja zaskarżyła spółka do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA sprawę rozpatrzy w 3-osobowym składzie sędziów. Termin niejawnego posiedzenia nie jest jeszcze znany. Zapytany o motyw takiego postępowania przedstawiciel spółki Mariusz Adamczewski twierdzi, że jeśli sąd podzieli rację spółki, to w przyszłości, gdy zmieni się prawo, Geo-Wind będzie miał gotową dokumentację na budowę farmy.

Przypomnijmy, że sprawa budowy farmy wiatrowej w Wyrykach była przedmiotem gorących dyskusji i sporów od samego początku – czyli od 2012 r. Inwestycja w Wyrykach zakładała budowę 14 turbin wiatrowych o maksymalnej wysokości 200 m, położonych w odległości od 662 m do 1654 m od najbliższej zabudowy mieszkalnej. Zwolennicy budowy i przeciwnicy wzajemnie się antagonizowali i spierali. Ostatecznie batalię wygrali przeciwnicy – dzięki determinacji i uporowi m.in. radnych gminnych działających w klubie pod nazwą „Stop Wiatrakom” oraz wspierających ich mieszkańców gminy Wyryki. Zwycięstwo przeciwników budowy farm wiatrowych w Wyrykach to efekt determinacji części mieszkańców, ale przede wszystkim efekt tzw. ustawy odległościowej z maja br. Dała bowiem wielu gminom skuteczne narzędzie do walki z wiatrakami. Mało gdzie bowiem inwestor chce budować farmy w odległości od zabudowań wynoszącej co najmniej 10-krotność wysokości wiatraka. W Wyrykach elektrownie miały powstać nawet w odległości od zabudowań równej trzykrotności wysokości planowanego wiatraka. Mieszkańcom wsi groziło, że będą otoczeni praktycznie z każdej strony elektrowniami wiatrowymi. W gminie Wyryki farmy wiatraków prawdopodobnie nie będzie. Wójt gminy wydał właśnie odmowną decyzję. Choć był zwolennikiem tej inwestycji, to jednak został zmuszony przez mieszkańców i przede wszystkim nową ustawą, aby odmówić zgody na budowę kilkunastu 200-metrowych kolosów. Wielu odetchnęło z ulgą. Ich 4-letnia batalia zakończona została sukcesem. (pk)