Głodem w system

Lubelscy lekarze-rezydenci popierają ogólnopolski protest. Już kilka miesięcy temu zorganizowali w Lublinie akcję zwracającą uwagę na niskie pensje młodych medyków i niedofinansowanie służby zdrowia

– Rozpoczynamy protest głodowy, ponieważ ochrona zdrowia w Polsce umiera. Polscy lekarze łakną normalności! Wspólnie będą o nią walczyć – ogłosiła najmłodsza generacja lekarzy, wspierana przez inne branże medyczne. Niestety, jak dotąd bez rezultatów.
– Naszym głównym postulatem jest zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia. Mamy pomysły, jak zaaranżować system, aby wprowadzić zmiany i o tym dzisiaj chcemy rozmawiać – tłumaczy Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

„Zrozumienie” bez kasy

– Zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia to główny postulat głodówki i liczymy, że zostanie on spełniony – dodaje Łukasz Jankowski, z PR OZZL. Rezydenci nie walczą tylko o siebie. Chcą m.in. ustawowych gwarancji wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat. Ministerstwo Zdrowia deklaruje dobrą wolę, ale podkreśla, że to całkowicie nierealne z punktu widzenia budżetu państwa. – Z naszej strony padło przede wszystkim zapewnienie, że jest pełne zrozumienie dla stanowiska młodych lekarzy, że w znacznej mierze idziemy w kierunku, którego oczekują. Polski system służby zdrowia w roku 2017 ma finansowanie o około 8 mld zł wyższe niż w roku poprzednim. W roku przyszłym będzie to wzrost o kolejnych co najmniej 5 mld zł. W tym roku na samych rezydentów wydamy ponad 13 mln zł, a w kolejnych latach będzie to 115 mln zł, a potem 200 mln zł, tak żeby w roku 2021 osiągnąć 550 mln zł. W sumie w ciągu czterech lat będzie to 1 mld 100 mln zł tylko na same podwyżki dla rezydentów. To kwoty, które być może nie były znane do tej pory młodym lekarzom, które z całą pewnością dowodzą tego, że rząd jest świadomy tego, iż w tym zakresie zmiany muszą następować – tłumaczył po kolejnej rundzie negocjacji minister Konstanty Radziwiłł.

Herbata się nie stanie się słodsza od mieszania

Strajkującej medycznej młodzieży same obietnice, nie pierwsze już, nie wystarczają. – Protest ten jest efektem fiaska dwuletnich merytorycznych rozmów z Ministerstwem Zdrowia. Podstawieni pod ścianą młodzi lekarze zamanifestowali swoją gotowość do działania w czerwcowym i wrześniowym marszu w 2016 r., udowadniając swoją determinację i skłonność do samoorganizowania. Wspomniane manifestacje, w których na ulice wyszło ok. 10 000 medyków, były największymi takimi wydarzeniami w historii Polski, jednak nie potrafiły wywrzeć wystarczającej presji społecznej na klasę rządzącą, by skłonić ją do intensywniejszego działania.
– Strona rządząca co prawda powołała stosowne komisje ds. poprawy warunków kształcenia i pracy lekarzy, jednak bez widocznych efektów. Niejako na boczny tor spychany był najważniejszy problem: niedofinansowania systemu. Herbata nie zrobi się słodsza od mieszania, niby oczywiste, ale obecny i (praktycznie) każdy poprzedni rząd III RP zdają się nie rozumieć (a raczej udawać, że nie rozumieją) tej zależności, zamiatając problem braku środków na leczenie pod dywan. Jakiekolwiek inne reformy służby zdrowia, w tym głośna ostatnio „sieć szpitali”, nie mają absolutnie sensu z bardzo prozaicznego powodu – samo zmienianie szyldów na szpitalach w magiczny sposób nie przysporzy im środków na diagnostykę i leczenie – wyjaśnia motywy protestu i sceptycyzm samych rezydentów Krzysztof Ostaszewski z PR.
Poparcie dla akcji młodszych kolegów wyraziły już Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców i Lubelska Okręgowa Izba Lekarska. – Prezydium Lubelskiej Izby Lekarskiej, reprezentujące 10 tysięcy lekarzy i stomatologów na Lubelszczyźnie, jednogłośnie poparło słuszne postulaty młodzieży lekarskiej, która domaga się dokładnie tego samego, co cały stan lekarski w Polsce. Jesteśmy z wami. Możecie na nas liczyć – podkreślił dr Marek Stankiewicz, rzecznik Izby. TAK