Chełmskie Linie Autobusowe zakończyły 2025 rok z niewielkim zyskiem, ale w spółce nadal pozostaje ponad 7 mln zł skumulowanej straty z poprzednich lat. Radna Małgorzata Sokół pytała podczas komisji budżetu, kto i w jaki sposób ma ją pokryć. Prezes CLA Mariusz Chudoba przekonywał, że bieżąca sytuacja spółki jest znacznie lepsza niż przed laty, a zaległość nie zagraża jej codziennemu funkcjonowaniu.
Finanse miejskich spółek, w tym CLA, były jednym z tematów posiedzenia komisji budżetu i rozwoju gospodarczego Rady Miasta Chełm, której posiedzenie odbyło się 27 października. Z przedstawionej analizy wynika, że spółka zamknęła 2025 rok z zyskiem netto w wysokości około 20 tys. zł. Jednocześnie w jej księgach pozostaje skumulowana strata z lat ubiegłych, wynosząca na koniec roku około 7,36 mln zł.
Radna Małgorzata Sokół chciała wiedzieć, jak powstała ta kwota i czy miasto ma plan jej pokrycia. Zwróciła uwagę, że CLA nie ma realnej możliwości samodzielnego wygenerowania dodatkowych przychodów, ponieważ komunikacja miejska jest bezpłatna dla pasażerów.
Mariusz Chudoba wyjaśnił, że około 97 proc. przychodów spółki pochodzi z umowy wykonawczej zawartej z miastem. Od września 2021 roku pasażerowie nie płacą za przejazdy, dlatego działalność przewozowa finansowana jest w zasadniczej części z miejskiej rekompensaty.
Prezes wskazał, że skumulowana strata powstała m.in. w latach, w których rekompensata przekazywana spółce była niższa niż wynikało to z umowy. Podkreślił przy tym, że obecna sytuacja jest znacznie lepsza niż kilka lat temu.
Prezes przypominał, że obejmując kierowanie spółką w 2019 roku CLA miała ujemne kapitały własne, przeterminowane zobowiązania i zadłużenie w parabankach. Dzisiaj kapitały własne są dodatnie, a spółka nie ma przeterminowanych zobowiązań ani zadłużenia w parabankach.
Radna Sokół pytała o harmonogram pokrycia straty z lat ubiegłych i o to, jak miasto zamierza zrekompensować spółce powstały niedobór. Wskazywała, że skoro to samorząd zdecydował o bezpłatnych przejazdach, powinien również brać odpowiedzialność za finansowe konsekwencje tej decyzji.
Przedstawiciel miasta początkowo zapowiedział, że odpowie na piśmie po konsultacji z departamentem finansów i prezesem. Mariusz Chudoba wyjaśniał natomiast, że nie ma przepisu nakazującego automatyczne pokrycie całej straty z lat ubiegłych. Jego zdaniem obecnie najważniejsze jest to, że spółka ma dodatnie kapitały własne i może na bieżąco funkcjonować.
Prezes przypomniał też o dużych nakładach poniesionych przez miasto na komunikację miejską. Wymiana taboru na autobusy wodorowe kosztowała około 100 mln zł, a nowa zajezdnia – około 32 mln zł. Według Chudoby te inwestycje mają znacznie większą skalę niż historyczna strata i nie ma obecnie potrzeby, by koncentrować się na jej natychmiastowym pokryciu.
Radni pytali także o problemy z dostawami wodoru i awaryjność autobusów. Prezes CLA poinformował, że od sierpniowych problemów nie było kolejnych zakłóceń w dostawach. Dostawca buduje docelową stację tankowania wodoru, która według umowy ma być gotowa do końca kwietnia. Ma ona umożliwić szybsze tankowanie i magazynowanie większej ilości paliwa.
Prezes zwrócił również uwagę na nową zajezdnię, w której znajduje się hala z ośmioma ogrzewanymi stanowiskami. Dzięki temu zimą będzie można przygotowywać autobusy do porannych wyjazdów i naprawiać je na miejscu, bez konieczności odsyłania do serwisu w Świdniku. Jak podkreślił, awarie nadal mogą się zdarzać, ale spółka będzie lepiej przygotowana do ich usuwania.










