Gorąco jak w saunie

Jedyna w Świdniku sauna przy basenie w Zespole Szkół nr 2 działa w kratkę

Zmiany zasad korzystania z jedynej sauny w Świdniku wywołały potężne zamieszanie wśród jej stałych bywalców. Mieszkańcy sprzeciwiają się nowemu cennikowi i ograniczeniu liczby dni, w których obiekt jest dla nich dostępny. Szef Zespołu Szkół nr 2 tłumaczy z kolei, że to nie są represje wobec korzystających z sauny, ale próba uporządkowania zasad dostępu do obiektu.
W tej chwili na terenie miasta działa tylko jeden basen. Obiekt mieści się w Zespole Szkół nr 2 i jest oblegany przez pływaków. Oprócz uczniów korzystają z niego również mieszkańcy i zawodnicy klubu Avia. Przy basenie działa również jedyna w mieście sauna i również jest stale odwiedzana przez tłumy mieszkańców. Kilka miesięcy temu uległa awarii. Już ta sytuacja wywołała spore zaniepokojenie wśród stałych bywalców obiektu.
– Nie mogliśmy uwierzyć, że naprawa sauny może trwać aż tyle czasu. Ostatecznie dopiero 6 lutego tego roku zostały wymienione przepalone grzałki – mówi pan Piotr, stały bywalec sauny.
Szybko okazało się jednak, że ponowne uruchomienie sauny przyniosło ze sobą zmienione zasady korzystania z obiektu.
– Przed awarią sauna była otwierana pięć razy w tygodniu po 4 seanse o godzinach 18, 19, 20 i 21. Teraz dyrekcja zespołu szkół postanowiła, że ze względów ekonomicznych będą ją otwierać tylko dwa razy w tygodniu po 4 seanse – mówi pan Piotr.
Nie ukrywa również, że taka sytuacja wywołała potężne poruszenie wśród osób korzystających z sauny. – Chcielibyśmy się dowiedzieć od dyrekcji, jakie to są te koszty? Nawet jeśli sauna nie byłaby opłacalna, to szkoła jest obiektem użytku publicznego i nigdy nie będzie miała przychodu. To tak, jak jest z komunikacją miejską – ona jest dla ludzi, a nie my dla niej – mówi świdniczanin. – Idąc tokiem myślenia dyrekcji, może warto ściągnąć firanki w szkole, bo po co prać, spuścić do połowy wodę w basenie, bo po co napełniać cały. Można również zmniejszyć liczbę stanowisk kierowniczych, wówczas na pewno utrzymanie szkoły będzie mniej kosztowne.
Szef Zespołu Szkół nr 2 tłumaczy z kolei, że zmiany są próbą uporządkowania sytuacji. – Dotąd warunki korzystania z sauny, choć były jasno sprecyzowane, nie były przestrzegane. – tłumaczy Tomasz Szydło, dyrektor ZS nr 2. – Jest to obiekt przyszkolny, w którym nie ma bramek, elektronicznych zegarów i osób odpowiedzialnych za pilnowanie. Do tej pory polegaliśmy na ludzkim zaufaniu, jednak zdarzało się, że użytkownicy płacili za jeden bilet, ale na jego podstawie do sauny wchodziło więcej osób. Jesteśmy zadowoleni, że są chętni do korzystania z sauny i zależy nam na tym, aby z obiektu mogło korzystać szerokie grono odbiorców, ale na uczciwych i czytelnych warunkach.
Dyrektor ZS nr 2 tłumaczy, że obiekt generuje koszty w postaci np. opłat za prąd, wymiany grzałek czy innych napraw.

– Ja nie chcę, aby sauna zarabiała, ale oczekujemy, że chociaż zwrócą nam się koszty korzystania jej utrzymania. Jeśli tak się nie stanie, do jej funkcjonowania będziemy musieli dokładać z pieniędzy, które dostajemy na uczniów – mówi Tomasz Szydło. – Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, a jednocześnie wychodząc naprzeciw tym, którzy są chętni do korzystania z sauny, postanowiliśmy, obniżyć opłatę za jednorazowe wejście oraz wprowadziliśmy specjalne opaski, które powodują, że do sauny nie wejdzie nikt, kto nie zapłaci za korzystanie z niej. Mam nadzieję, że zaproponowane zmiany uspokoją niepotrzebne emocje oraz zachęcą mieszkańców naszego miasta do korzystania z sauny jak i innych obiektów sportowych.
Przedstawiciele szkoły dodają również, że obiekt będzie czynny nie dwa, ale trzy razy w tygodniu. Nowy cennik już w minionym tygodniu wywołał kontrowersje. – Nie jest on adekwatny do stanu technicznego sauny. Ceny na basenie przy ul. Łabędziej w Lublinie są niemal takie same, a porównując oba kompleksy, są to dwie różne ligi – mówi pan Piotr.
Mieszkańcy zwracają również uwagę, że cennik nie umożliwia skorzystania z samej sauny. – Żeby się do niej dostać, trzeba wykupić również bilet wstępu na basen. Ja akurat nie przychodzę tutaj pływać, tylko poćwiczyć i skorzystać z sauny. Okazuje się, że teraz w ogóle takiej opcji nie mam – mówi pani Monika. (kal)