Gotówka w śmieciach

O sporym pechu może mówić nasz Czytelnik z Chełma. Przez nieuwagę do worka ze śmieciami trafiła koperta, w której miał sporą gotówkę. O tym, że brakuje mu tych pieniędzy, zorientował się dopiero po jakimś czasie, gdy szanse na ich odzyskanie stały się niemal zerowe.

Nikt z nas nie chciałby być w sytuacji, w jakiej znalazł się jeden z naszych Czytelników (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Mężczyzna zgubił pożyczone od syna 3,5 tys. zł. Pieniądze najprawdopodobniej trafiły do worka ze śmieciami.
– Stało się to chyba 24 października – opowiada nasz Czytelnik. – Pieniądze leżały w kuchni, na brzegu szafki, bo chwilę wcześniej przyniósł je syn. Na podłodze, pod szafką stał z kolei worek z suchymi odpadami. Miałem go zaraz wynieść. Szykowaliśmy się do wyjazdu i żona sprawdzała czy wystarczy jej leków, czy będzie musiała pójść po receptę. Wyjęła leki na blat szafki, przeliczyła i zgarniając je najprawdopodobniej przypadkowo strąciła do śmieci kopertę, w której były pieniądze.
Przez kilka dni małżeństwa nie było w domu. Dopiero, kiedy wrócili z podroży i potrzebowali tych pieniędzy, zorientowali się, że ich nie ma.

– Były zapakowane w kopertę po bilecie PKP. Przeszukaliśmy cały dom, ale nigdzie nie mogliśmy ich znaleźć. W końcu doszliśmy do wniosku, że najprawdopodobniej trafiły do worka ze śmieciami – martwi się mężczyzna.
Nasz Czytelnik próbował ustalić, czy nikt nie znalazł koperty z 3,5 tys. zł w środku. Dzwonił do Zakładu Oczyszczania Miasta, na policję i wysypisko śmieci, ale koperta przepadła.
Krzysztof Mazurek, kierownik Zakładu Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Srebrzyszczu, przyznaje, że jeśli worek, w którym była koperta z pieniędzmi, trafił na wysypisko, szanse na ich odzyskanie są niemal zerowe.
– Zwłaszcza, że ten pan zgłosił się do nas jakieś dwa tygodnie od momentu, kiedy pieniądze zostały zgubione – mówi K. Mazurek. – Samochody rozładowywane są na bieżąco. Kiedy śmieciarka zabiera śmieci, te tego samego dnia trafiają do nas. Mieliśmy kiedyś sytuację, że jakaś kobieta przez przypadek wyrzuciła do śmieci coś, co było jej potrzebne. Ale na szczęście zorientowała się bardzo szybko. Zadzwoniła do ZOM i udało się zlokalizować samochód, który odbierał śmieci spod jej domu i odszukać zgubę. Ale z reguły pracownicy nie zaglądają do papierów czy kopert. Poza tym niewykluczone, że koperta nie dojechała na wysypisko, bo wcześniej z kontenera wyciągnął ją jakiś zbieracz.

Nasz Czytelnik ma jednak nadzieję, że może ktoś znalazł jego zgubę i w końcu ruszy go sumienie.
– Mam nadzieję, że jest jakiś cień szansy, że ktoś znalazł tę kopertę i zechce ją oddać. Co gorsza były to pieniądze pożyczone od syna. Mamy u niego dług i jeszcze musieliśmy wziąć kredyt – mówi mężczyzna. (kw)