Groźna słodycz

Działania systemu ochrony zdrowia służące zapobieganiu, wczesnemu wykrywaniu oraz leczeniu cukrzycy typu 2, okazały się niewystarczające.


Nie udało się ograniczyć dynamiki wzrostu liczby nowych przypadków zachorowań. Nie ma także ogólnopolskiej strategii przeciwdziałania i leczenia cukrzycy, więc działania w tym zakresie miały w większości charakter doraźny. Tymczasem wciąż brakuje lekarzy diabetologów, a liczba pacjentów oczekujących na wizytę w poradni diabetologicznej i na hospitalizację rośnie – ustaliła Najwyższa Izba Kontroli.

Brak profilaktyki i rozpoznania

Niestety, choć rosną koszty leczenia cukrzycy, z roku na rok odnotowywane są także coraz większe wydatki związane z wypłatą rent, czy absencją chorobową (tylko w 2016 r. wydatki ZUS na świadczenia związane z niezdolnością do pracy spowodowanej cukrzycą typu 2 wyniosły blisko 120 mln zł). Najbardziej dotkliwy jest wzrost kosztów związanych z leczeniem powikłań pocukrzycowych. – Są one znacznie wyższe niż koszty leczenia samej choroby, w leczeniu szpitalnym ponad trzykrotnie – stwierdzili kontrolerzy. Nic jednak nie dzieje się samo i nie chodzi tylko o dane, mogące przecież równie dobrze dowodzić tylko lepszej wykrywalności cukrzycy. Zdaniem NIK problem polega głównie na braku działań oraz błędach polityki zdrowotnej.
„Pomimo uznania cukrzycy za chorobę cywilizacyjną, a jej leczenia za jeden z priorytetów zdrowotnych, Minister Zdrowia nie opracował ogólnopolskiej strategii działań ukierunkowanych na prewencję i leczenie cukrzycy. Działania Ministra miały charakter doraźny, nie służyły zapobieganiu powstawania choroby i zapewnieniu długofalowych efektów leczenia. (…) Ministerstwo Zdrowia nie podjęło także skutecznych działań, aby upowszechnić wiedzę na temat cukrzycy i jej zapobiegania. Nie podjęto także próby włączenia lekarzy medycyny pracy do prowadzenia profilaktyki cukrzycy w ramach badań okresowych pracowników. Dodatkowo Minister Zdrowia nie rozpoznał, w wystarczającym stopniu, potrzeb zdrowotnych ludności w badanym zakresie i nie określił liczby lekarzy diabetologów niezbędnych do opieki nad populacją pacjentów chorych na cukrzycę” – czytamy w informacji pokontrolnej. Właśnie niedobór lekarzy wydaje się najpoważniejszym problemem, choć akurat Lubelszczyzna jest pod tym względem na dobrym, trzecim miejscu, wyprzedzając tyleż przecież bogatsze dolnośląskie czy pomorskie.

Duzi mogą więcej?

W detalach już jednak tak dobrze nie było. Podczas kontroli wybranych podmiotów NIK przyłapano jednej z lubelskich przychodni na „realizacji świadczeń zdrowotnych niezgodnie z warunkami określonymi w umowach z NFZ oraz obowiązującymi przepisami”. Stwierdzone nieprawidłowości polegały m.in. „na niekierowaniu pacjentów na specjalistyczne badania diagnostyczne” czy „niezachowaniu częstotliwości porad udzielanych pacjentom z cukrzycą”. Niemniej jednak niemal tak samo postępowały kontrolowane szpitale, zwłaszcza powiatowe. „Istotne nieprawidłowości stwierdzono, kontrolując świadczeniodawców ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Brak odpowiednich wpisów w dokumentacji medycznej wskazuje, że lekarze nie stosowali zasad postępowania medycznego wobec osób zagrożonych cukrzycą i pacjentów chorych na cukrzycę typu 2, wskazanych w zaleceniach Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego lub nierzetelnie prowadzili dokumentację”. Wyróżnić należy jednak choćby Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Wyszyńskiego z al. Kraśnickiej – placówka ta w zakresie diabetologii została szczególnie wysoko oceniona w ogólnie bardzo krytycznej dokumentacji pokontrolnej NIK.

Opóźnienia i zaniedbania

Na badania się nie kieruje, dokumentacja jest wymyślona, a kolejki rosną. I znowu bowiem radosnej twórczości legislacyjnej nie towarzyszył wzrost nakładów ani odpowiednie przygotowania organizacyjne. „NFZ nie przygotował rozwiązań zachęcających świadczeniodawców do tworzenia oddziałów diabetologicznych, pomimo przewidywanego wzrostu liczby chorych na cukrzycę typu 2. Dlatego z roku na rok pogarszała się także sytuacja oczekujących na hospitalizację. Rosła zarówno liczba osób, jak i wydłużał się czas oczekiwania na hospitalizację. W przypadkach pilnych liczba pacjentów wzrosła z 58 w 2015 r. do 105 w 2016 r. i 122 osób – w I połowie 2017 r., a czas oczekiwania – z 8 do 15 dni. Natomiast w trybie planowym liczba osób oczekujących i czas oczekiwania wynosił odpowiednio -1 591, 1 689 i 1 555 osób oraz 74, 83 i 73 dni” – punktują kontrolerzy. Ministerstwo zdrowia nie znalazło też czasu, by wpisać na listę leków refundowanych innowacyjnych leków na cukrzycę typu 2, w związku z czym polscy pacjenci nie mają do nich odpowiedniego dostępu.
NIK nie jest od leczenia, tylko od wyłapywania nieprawidłowości, stąd i wnioski Izby można odłożyć na bok, sprowadzają się one bowiem do zalecenia opracowywania kolejnych programów i strategii, chociaż przecież widać, że nawet tych obowiązujących niemal nikt prawidłowo nie wdraża i nie realizuje. Niestety, cukrzyca pokonuje nas. TAK

UDOSTĘPNIJ