Grzyb zjada urząd

Wyniki ekspertyzy mykologicznej zabytkowego ratusza w Dubience nie są pomyślne. Zawilgocony i zagrzybiony budynek wymaga pilnych prac i osuszania. – Musimy działać. Nie chcemy pracować w takich szkodliwych warunkach – mówi Krystyna Deniusz-Rosiak, wójt gminy Dubienka, zapowiadając remont magistratu.

Dubienka to dawne miasto królewskie lokowane w 1588 r. Zdegradowano ją i dziś miejscowość jest siedzibą gminy o bardzo ciekawej historii. Sporo w niej odniesień do zniszczonego w XVII wieku ratusza. Obecny magistrat przy ul. 3 Maja (dawniej Zacerkiewnej z uwagi na bliską odległość cerkwi) to też zabytek. Zbudowano go w latach 1904-1905 i przebudowano po roku 1945. Murowany i otynkowany z ozdobnymi facjatami i charakterystycznym herbem, może robić wrażenie na wielbicielach dawnej architektury, ale tylko z zewnątrz.

Budynek jest zawilgocony, a ściany wewnątrz są zagrzybione. Gdy ponad roku temu Krystyna Deniusz-Rosiak została wójtem gminy Dubienka i zobaczyła, w jakim stanie jest budynek, była zaskoczona. Uważała, że trzeba zmienić warunki pracy, które mogą szkodzić pracownikom (w urzędzie zatrudnionych jest 15 osób, ale – jak mówi wójt – wkrótce ma być ich więcej). Tyle, że z dnia na dzień niewiele można było z tym zrobić. Tym bardziej, że sytuacja finansowa gminy była fatalna (obecnie wójt mówi, że po całorocznym „zaciskaniu pasa” jest pod tym względem lepiej).

– Gdy objęłam urząd, zleciłam ekspertyzę mykologiczną budynku – mówi wójt Deniusz-Rosiak. – Wyniki badań nie są pomyślne. Musimy przystąpić do prac, aby budynek przetrwał i mógł służyć dalej. Prawdę mówiąc, taniej byłoby chyba postawić nowy, ale mamy do czynienia z obiektem historycznym. Tak czy inaczej, nie może on dalej niszczeć, a urzędnicy nie powinni pracować w takich warunkach. Dlatego wygospodarowaliśmy budżecie pieniądze na remont.

Inwestycja ta w opublikowanym niedawno w Biuletynie Informacji Publicznej planie tegorocznych postępowań przetargowych gminy Dubienka figuruje pod nazwą „termomodernizacja budynku urzędu gminy” i zaplanowano na nią 150 tys. zł.

– W tym roku planujemy tylko część prac. Chcemy je rozpocząć od piwnic oraz dolnej części budynku i osuszania. W przyszłym roku będziemy piąć się z pracami wyżej – mówi wójt Deniusz-Rosiak.

Konserwatorzy zabytków chwalą zarządców i właścicieli zabytkowych obiektów, którzy zlecają ekspertyzy mikologiczne. Pozwala to ustalić, z jakiego rodzaju pleśniami i grzybami mamy do czynienia w przypadku zawilgoconych budynków i jak je zwalczać. Ale wiadomo, że w przypadku termomodernizacji i remontów obiektów zabytkowych, prace te należy prowadzić tak, aby budynki te nie utraciły wartości historycznych, architektonicznych, artystycznych. (mo)