Handlowcy i kolekcjonerzy protestują

Giełda staroci w Lublinie, odbywająca się w każdą ostatnią niedzielę miesiąca, może zniknąć ze Starego Miasta. Wystawcy i kolekcjonerzy ostro protestują.


Ponad 1300 osób podpisało się pod listem protestacyjnym skierowanym do prezydenta Krzysztofa Żuka. Handlowcy porcelaną, antykami, obrazami i meblami nie chcą przeprowadzki. – Chcemy, żeby naszą giełdę pozostawiono w spokoju, w dotychczasowym miejscu. Do tej pory nie mieliśmy negatywnych opinii o naszej działalności. Wręcz przeciwnie, turyści z Polski i z zagranicy chwalą sobie targi. To przecież także forma promowania Lubelszczyzny – argumentuje Elżbieta Kowalczyk, organizatorka Lubelskiej Giełdy Staroci. Jak dodaje, w trakcie giełdy największe gabarytowo meble i dostawcze samochody, które je przywożą, znajdują się na placu Zamkowym. Jednak dla pracowników lubelskiego ratusza to za mało.

– Chcemy ożywić handel również w okolicach Podzamcza, stąd pomysł, by handlujący przenieśli się m.in. na ulicę Kowalską – mówi Marek Poznański, menadżer Śródmieścia.

– Kowalska nie jest dla nas dobrym adresem. Tam jest krzywo i stromo, a uliczka zastawiona jest samochodami. Kto miałby zapłacić za zmianę organizacji ruchu w tej okolicy w trakcie trwania targów? Nas nie stać, żeby na własny koszt zamykać wynajętymi szlabanami wyloty ulic Kowalskiej czy Furmańskiej – dodaje pani Elżbieta. Handlowcy przestrzeń Starego Miasta zajęli w 2010 roku przenosząc się z terenów III LO im. Unii Lubelskiej.

Prezydent się zastanawia

Prezydent Krzysztof Żuk, po zapoznaniu się z pismem protestujących, postanowił jak na razie utrzymać handel w ścisłym centrum bez zmian. – Prezydent przychyla się do wniosku sprzedawców z targu staroci i zdecydował o pozostawieniu go do września – do czasu wspólnego opracowania szczegółów co do przesunięcia targu w inną część Starego Miasta – w kierunku ul. Kowalskiej oraz pl. Zamkowego – informuje Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza. – Cieszymy się z tej decyzji, mamy nadzieję że będzie ona stała. Na razie, zgodnie z ustaleniami, nie będziemy parkowali naszych samochodów na uliczkach Starego Miasta – mówi pani Elżbieta Kowalczyk.

– Nie wycofuję się z kierunku ograniczenia handlu na uliczkach Starego Miasta – zapowiada Marek Poznański. – Uważam, że według nowych standardów dotyczących tego rejonu handel na Starym Mieście powinien być zdecydowanie bardziej ucywilizowany. Stare Miasto nie będzie się rozrastać. Przybywa hoteli, restauracji z ogródkami i ta przestrzeń się zagęszcza – dodaje. Menadżer Śródmieścia chce również, by od przyszłego roku handel na ulicy Bramowej odbywał się według ściśle ustalonych reguł. – Nie mogą być wydawane pozwolenia na sprzedaż swetrów czy podobnych towarów w ścisłym centrum. Tu powinna odbywać się jedynie sprzedaż kwiatów i pamiątek, ale ci, którzy handlują, powinni przejść szkolenie. Wiadra na kwiaty nie mogą być np. pojemnikiem po śledziach. Powinny zostać ukryte np. w wiklinowych koszach – argumentuje. Otwartą furtkę do zmian zostawia też sobie ratusz.

– Pan prezydent zdecydowanie podkreśla, że naszym celem nie jest likwidacja targu staroci, ale przesunięcie go w inną część Starego Miasta, tam, gdzie prowadzone są działania związane z rewitalizacją i podejmowane są różnego rodzaju inicjatywy, jak chociażby nowatorska sala wykładowa w przestrzeni otwartej przy ulicy Cyruliczej. Będziemy prowadzić rozmowy w tej sprawie z organizatorami targów staroci – dodaje Joanna Bobowska.(EM.K.)