Holaczuk naciera na bis

(28 lipca) Kolejna sesja nadzwyczajna Rady Powiatu we Włodawie została zdominowana przez radnego i byłego starostę, Wiesława Holaczuka. Eksstarosta zadawał mnóstwo pytań bardziej lub mniej związanych z podejmowanymi uchwałami. W efekcie posiedzenie rozciągnęło się do 50 minut, a niektórzy radni już teraz obawiają się, jak będą wyglądać i ile potrwają zwykłe sesje.

Większość z 14 obecnych na sesji radnych niemal bez dyskusji przyjęła 5 zaproponowanych uchwał. W zadawaniu pytań nie ustawał Wiesław Holaczuk. Najpierw wypytał o szczegóły projektu realizowanego przez parafię w Kosyniu, do którego chciał przystąpić powiat. Potem chciał znać wszystkie okoliczności towarzyszące sprzedaży wyodrębnionej z terenu muzeum działki. Dyskusja rozgorzała także przy podjęciu uchwały ws. zmian w wieloletniej prognozie finansowej na lata 2016-2019, a które dotyczyły m.in. budowy muzeum w Sobiborze, a dokładnie przerobienia starej stacji kolejowej na miejsce pamięci. Przy tym punkcie były starosta pytał o stan placówki, chciał wiedzieć, czy to będzie nowe muzeum, czy będzie tam ktoś zatrudniony, czy będzie całoroczne i jakie będą koszty tego zadania. Starosta Andrzej Romańczuk tłumaczył, że budynek jest własnością powiatu. – Cała dokumentacja została opracowana w sposób bardzo oszczędny – mówił Romańczuk. – Koszty ogrzewania zmniejszy założona pompa ciepła. Planujemy zatrudnić jedną osobę, a koszty będziemy ponosić wspólne z gminami. Placówka nie będzie miała oczywiście żadnej samodzielności. W projekt bardzo zaangażowała się też Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie i zagwarantowała sfinansowanie remontu tego obiektu – dodał starosta. Radny Holaczuk stwierdził na to, że nie ma w tym żadnego strategicznego myślenia i nie ma żadnej wiedzy o konsekwencjach przystępowania do tego projektu. Starosta odpowiedział, że dofinansowanie do projektu to 95 procent, a wkład własny wyniesie „tylko” 117 tys. zł, zaś przyszłościowe koszty będą minimalizowane, choć obecnie nie są możliwe do przewidzenia. (pk)