Hulaj, ukraińska duszo

Chełmianie uskarżają się na młodych i głośnych obywateli Ukrainy mieszkających w bursie szkolnej przy ul. Powstańców Warszawy. Zdaniem dyrekcji placówki zachowanie uczniów z zagranicy w niczym nie odbiega od zachowania polskiej młodzieży.

Młodość rządzi się swoimi prawami – to prawda stara jak świat, ale co zrobić, gdy młodzi notorycznie uprzykrzają życie dorosłym? Na taki problem uskarżają się mieszkańcy Chełma, zmęczeni wieczornymi ekscesami nastoletnich obywateli Ukrainy w centrum miasta (jak sądzą, są to uczniowie z bursy szkolnej przy ul. Powstańców Warszawy): – Są tak głośni i wulgarni, że nie da się wytrzymać. Wracają z butelkami w ręku, pijani krzyczą w niebogłosy, że słychać ich na całej ulicy, rzucają śmieci pod nogi. I tak co piątek. Czy ich nie obowiązuje żadna cisza nocna? – pytają zbulwersowani.

Na 140 uczniów zakwaterowanych w bursie około 60 stanowią młodzi Ukraińcy. Dodatkowo pomieszczenia wynajmują tam też zagraniczni studenci chełmskich szkół wyższych (20 pełnoletnich obywateli Ukrainy). Jak zapewnia dyrekcja placówki, wszystkich uczniów obowiązuje ten sam regulamin, wedle którego nieletni od godz. 18 do 21:30 mogą przebywać poza placówką za zgodą wychowawcy, a ukraińscy uczniowie zachowują się tak samo jak polscy i nie ma z nimi kłopotu.

– Żaden z uczniów nie ma prawa wejść na teren placówki pod wpływem alkoholu – przekonuje Agnieszka Walewska-Maksymiuk, wicedyrektor Zespołu Wychowania i Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej Nr 2 w Chełmie, w skład którego wchodzi bursa szkolna im. J. Korczaka.

Jak mówi wicedyrektor, choć wychowawcy nie mogą ingerować w to, co i gdzie robią pełnoletni lokatorzy z zagranicy, ukraińscy studenci również mają zakaz przebywania „pod wpływem” na terenie bursy. Gdy okaże się, że delikwent przyszedł pijany, wzywana jest policja. To jednak są sporadyczne przypadki. (pc)