I wilk syty, i owca cała

W bieżącym roku szkolnym nie ma już żadnych szans na to, by gmina Krasnystaw mogła zapewnić jeszcze jeden kurs uczniów po lekcjach do domu ze szkoły podstawowej w Jaślikowie, w kierunku Stężycy i Zakręcia. Tego żądali rodzice najmłodszych dzieci, przekonując, że ich pociechy nie chcą czekać godzinę na świetlicy. Urzędnicy zaproponowali kompromisowe wyjście. Zapewnili, że gdy w czerwcu będą ogłaszać przetarg na dowożenie dzieci w kolejnym roku szkolnym, zaplanują dwa kursy do szkoły i dwa do domów. Rodzice na to przystali.

Wtorkowe posiedzenie komisji oświaty, kultury i spraw społecznych rady gminy Krasnystaw rozwiązało poważny problem, z jakim borykała się wójt Edyta Gajowiak-Powroźnik. A chodzi o dowożenie dzieci ze szkoły podstawowej w Jaślikowie do domów w kierunku Stężycy i Zakręcia.

Zgodnie z podpisaną umową z przewoźnikiem autobus z dziećmi, które uczą się w Jaślikowie, a mieszkają w Zakręciu, Stężycy Nadwieprzańskiej, Stężycy Łęczyńskiej i Stężycy Kol., odjeżdża po lekcjach raz dziennie o 14.25. Rodzice uczniów z klas 1-3 chcieli, by był dodatkowy kurs o 13.30. W listopadzie i grudniu minionego roku gmina taki kurs uruchomiła, bo wójt Gajowiak-Powroźnik ustaliła z rodzicami, że będzie z niego korzystać co najmniej 10 dzieci.

Zgłosiło się 12 osób, ale jeździło 3-5 dzieci. Raz tylko, 13 grudnia, autobus przewiózł 7 uczniów. Wójt wyłącznie z przyczyn ekonomicznych od 1 stycznia br. postanowiła zrezygnować z dodatkowego kursu. Tłumaczyła, że Regionalna Izba Obrachunkowa, przy tak niskiej liczbie pasażerów, wydatek może uznać za nieuzasadniony. Od stycznia br. małe dzieci do domów znów wracają razem ze swoimi starszymi kolegami o 14.25.

Rodzice tłumaczyli, że w listopadzie i grudniu dzieci chorowały, przebywały na kwarantannach, dlatego też niewiele z nich jeździło kursem o 13.30. Chcieliby jednak, żeby ich pociechy nie szły na zajęcia do świetlicy, tylko po zakończonych lekcjach wracały do domów. Zarzucili władzom gminy, że w kierunku Majdanu Krzywskiego, miejscowości z gm. Łopiennik Górny, jeżdżą dwa autobusy o różnych porach i wożą garstkę dzieci.

Wójt Gajowiak-Powroźnik uznała, że najlepiej będzie, jak problemem zajmie się komisja oświaty, kultury i spraw społecznych rady gminy. Posiedzenie odbyło się w miniony wtorek 15 marca. Kierownik referatu oświaty w urzędzie gminy i obsługi interesantów, Ewelina Janowczyk, od razu wyjaśniła, że w kierunku Majdanu Krzywskiego jeździ bus, który ma 18 miejsc, a dwa kursy są dlatego, bo dowozi, nie garstkę, tylko 32 dzieci. Jak zaznaczyła, wójt gminy wywiązała się z danego słowa i w listopadzie oraz grudniu zapewniła dodatkowy kurs, czego nie można powiedzieć o rodzicach.

– Miało jeździć minimum 10 dzieci, a było znaczniej mniej. Przypominam, że przetarg nie obejmował drugiego kursu, dlatego trzeba było podpisać z przewoźnikiem aneks do umowy i zwiększyć jego wynagrodzenie o 20 procent. Na więcej nie pozwalała specyfikacja przetargowa. Mimo to autobus, który liczy 51 miejsc siedzących, jeździł prawie pusty. Po ostatnich drastycznych podwyżkach cen paliw przewoźnicy wystąpili do gminy z wnioskiem o zwiększenie ich wynagrodzenia o 25 procent. Wolą zapłacić karę umowną, niż dokładać do kursów – tłumaczyła Janowczyk i dodała: – Na około 300 dzieci, które dowozimy na terenie całej gminy, tylko kilku rodziców jest niezadowolonych.

Radny Daniel Haratym, reprezentujący w radzie wszystkie trzy Stężyce, pytał, dlaczego gmina nie może zapewnić 12-osobowego busa. Zarzucił, że do Majdanu Krzywskiego są aż dwa kursy. – Nasze miejscowości są przez gminę traktowane nie najlepiej. Nie ustąpimy. Ten bus ma być! – grzmiał Haratym.

Kierownik Janowczyk podkreślała, że władze gminy chcą wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodziców, ale nikt nie będzie woził troje czy pięcioro dzieci dużym autobusem. Na małego busa nie ma natomiast szans, bo przetarg był rozpisany na autokar. Zamiana też nie wchodzi w grę, czyli duży autobus jeździłby do Majdanu Krzywskiego, a dwa małe busy w kierunku Stężycy, bo nie pozwala na to specyfikacja przetargowa. – Byłoby to złamanie prawa – przekonywała urzędniczka.

Obecny na posiedzeniu komisji przewodniczący rady gminy Krzysztof Golec, który został wybrany przez mieszkańców Jaślikowa i Niemienic Kol., zapytał o koszty. Okazuje się, że miesięcznie gmina miałaby dopłacać przewoźnikowi ponad 2 tys. zł, czyli do końca roku szkolnego – 6 tys. zł.

Przewodniczący komisji, Mirosław Berbeć, próbował przekonać rodziców, że godzina pobytu na świetlicy to nie jest dużo. – W innych szkołach dzieci, nawet te najmłodsze, są na świetlicy do godz. 16.00, bo ich rodzice pracują. Pamiętajmy też, że musimy przestrzegać przepisów – stwierdził.

Jeden z rodziców stwierdził, że dzieci przyjeżdżają do domu po godz. 15.00 i są przemęczone, nie mają apetytu. – Gdy wracały wcześniej, miały czas na zabawę, czuły się dużo lepiej. To są małe dzieci i chcą więcej czasu spędzać z najbliższymi – argumentowała jedna z kobiet.

Dyrektor szkoły, Marta Fyk, przyznała, że znalazła się… między młotem a kowadłem. Stwierdziła, iż do niej nie trafiły deklaracje rodziców, którzy chcieli, by ich dzieci wracały do domów od razu po lekcjach. – Nie odpowiadam za dowożenie, staram się jednak, by dzieci wracały do domów w czasie zadeklarowanym przez rodziców. My za ich bezpieczeństwo bierzemy odpowiedzialność. Nie może być tak, że dziś dziecko pojedzie o innej porze, a jutro jeszcze o innej. Jestem za tym, aby był drugi kurs do Stężycy, ale musimy mieć deklaracje rodziców – uzasadniała dyrektor Fyk.

Kierownik Janowczyk przyznała, że nie byłoby zamieszania, gdyby rodzice przyszli do urzędu gminy przed ogłoszeniem przetargu. – Ogłaszamy go w czerwcu, by przewoźnicy mogli ustalić sobie grafik, ponieważ obsługują też szkoły w innych gminach. Taki problem trudno jest rozwiązać w trakcie roku szkolnego, tym bardziej, że firmy transportowe chcą więcej pieniędzy z powodu podwyżki cen paliw – stwierdziła.

Przewodniczący komisji, radny Mirosław Berbeć, przekonywał, że dzieci po lekcjach mogą uczestniczyć w dodatkowych zajęciach, by wyrównać ich szanse po zdalnej nauce w czasie pandemii. Podobnie mówiła dyrektor Fyk. – Z powodu Covid-19 małe dzieci mają zaległości, trzeba je uczyć pisać. Dzięki dodatkowym zajęciom dzieci rozwijają się – uzasadniała.

Argumenty urzędników i dyrektor szkoły nie przekonały radnego Haratyma. – Przez dwa miesiące autobus jeździł i nie było problemów, żeby odwołać kurs. A teraz jest problem, gdy chcemy, by autobus wrócił. W listopadzie i grudniu dzieci chorowały, dlatego było ich mniej – twierdził.

Przewodniczący Golec przypomniał, że to są najmniejsze dzieci. – Są od siódmej do piętnastej poza domem. Zróbmy coś, by im pomóc – dodał.

Wiceprzewodnicząca rady Wanda Domańska przyznała, że sytuacja jest patowa. Radny Haratym przekonywał, że w gminie nie ma dobrej woli. W końcu kierownik Janowczyk zaproponowała kompromisowe wyjście. – W nowym przetargu, który urząd ogłosi w czerwcu br., zapiszemy dwa kursy w kierunku Stężycy i Zakręcia po zakończonych lekcjach, o 13.30 i 14.25. I to mogę obiecać – zapewniała.

Przewodniczący Berbeć uznał, że to rozwiązanie wydaje się być najlepsze z możliwych. Zapytał rodziców, czy takie rozstrzygnięcie ich satysfakcjonuje. – Nie chcemy nikomu robić przykrości, ale trudno jest rozwiązać ten problem inaczej. Od września będą dwa kursy z Jaślikowa zarówno w kierunku Stężycy i Zakręcia, jak i Majdanu Krzywskiego. – wtrąciła wiceprzewodnicząca Domańska. Rodzice, choć mieli nadzieję, że ugrają więcej, ostatecznie zgodzili się na złożoną przez urzędniczkę propozycję. Do końca roku szkolnego dzieci ze szkoły w Jaślikowie zamieszkałe w Stężycy i Zakręciu będą wracać do domów jedynym kursem o 14.30. (ps)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here