Im nie pod drodze

Starosta chełmski Piotr Deniszczuk osobiście udał się na sesję Rady Gminy Kamień, by przekonać miejscowych samorządowców, na czele z wójtem Romanem Kandziorą, któremu ostatnio mocno podpadł, jak wiele powiat robi dla ich gminy. Misja zakończyła się fiaskiem.

Konflikt pomiędzy starostą chełmskim Piotrem Deniszczukiem a wójtem Kamienia Romanem Kandziorą narastał wraz z kolejnymi unieważnianymi przez starostwo przetargami na remont 12 km dróg powiatowych z rządowym dofinansowaniem w ramach tzw. schetynówek. Przetargi obejmowały m.in. przebudowę 10,5 km dróg w gminie Kamień (wraz z trzynastoma zatokami autobusowymi, chodnikami i mostem), która zadeklarowała swój finansowy wkład w to przedsięwzięcie. Oferty składane przez potencjalnych wykonawców zdaniem powiatu były jednak za drogie i starostwo ostatecznie zdecydowało się zrezygnować z ubiegania się o „schetynówki” i rządowego dofinansowania, realizować przebudowę dróg ze środków własnych ze wsparciem gmin, na terenie których te się znajdują. W przypadku gminy Kamień, uzgodniony wcześniej z wójtem zakres przebudowy dróg miałby przez to zostać okrojony o planowaną budowę zatok autobusowych, mostu i chodników. Na takie rozwiązanie nie zgodził się wójt Kandziora, zapowiadając, że w tej sytuacji gmina do inwestycji się nie dołoży. Przeciwnicy wójta, organizujący wrześniowe referendum w sprawie jego odwołania, próbowali wykorzystać to jako jeden z argumentów przemawiającym za odwołaniem Kandziory, ale wyborców nie przekonali i referendum zakończyło się fiaskiem.
Aby sprawę raz na zawsze wyjaśnić, Kandziora zaprosił na ostatnią sesję rady gminy starostę Piotra Deniszczuka. Stosunki obu samorządowców były ostatnio tak napięte, że do końca nie wiadomo było czy starosta zjawi się na sesji. Ale zjawił się i to w towarzystwie Grażyny Szykuły, przewodniczącej Rady Powiatu Chełmskiego, pochodzącej ze Strachosławia (gm. Kamień). Deniszczuk był przygotowany na to, że będzie rozliczany. Na początku próbował jednak zrobić dobre wrażenie, oznajmiając radnym i sołtysom, że ma dla nich dobrą wiadomość. Opowiedział o rozstrzygniętym niedawno przetargu na przebudowę prawie 50 km dróg, w tym także o planowanych w pierwszej kolejności odcinkach w gminie Kamień. Zapewniał, że nie żałuje swojej decyzji o rezygnacji z dofinansowania w ramach „schetynówek”, bo – jak stwierdził – dotacje, także te unijne, nie zawsze okazują się opłacalne. Pochwalił się, że podczas jego kadencji udało się wyremontować rekordową liczbę dróg, ale radni i wójt chcieli konkretów. Dopytywali, czy planowana w gminie Kamień droga nie straci na jakości w porównaniu z projektem ze „schetynówki”. Przewodnicząca Szykuła przyznała, że pierwotnie planowano na niej trzy warstwy asfaltu, a obecny projekt zakłada tylko dwie. Zapewniała jednak, że to nie wpłynie na jakość drogi, bo ma ona stabilną podbudowę. Zwróciła uwagę, że wiele osób zarzucało jej, iż nie potrafi dotrzymać słowa, ale to nieprawda, bo obiecana inwestycja przecież dojdzie do skutku. Wyliczała też, ile pieniędzy oszczędzono, rezygnując z budowy chodników, zatoczek i mostów. – Nie sztuka wyłożyć na to masę pieniędzy – mówiła Szykuła, co spotkało się z ripostą Kandziory.
– Gdybyśmy jednak dołożyli się do tej inwestycji, jak było na początku planowane, to przy tych samych pieniądzach wydanych przez starostwo, wykonalibyśmy te wszystkie dodatkowe rzeczy – stwierdził Kandziora. – Jest jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia: chodnik w Strachosławiu, który jest naszą wspólną inwestycją. Nie wiem, czy starostwo zamierza ją kontynuować. Wysłałem półtora miesiąca temu pismo w tej sprawie i nie dostałem odpowiedzi. A musimy wiedzieć co dalej, bo do 15 listopada trzeba przygotować prowizorium budżetowe.
Starosta Deniszczuk stwierdził, że najważniejsze są drogi, a inwestycje typu chodniki, zatoki czy ścieżki rowerowe są jak „artykuły drugiej czy trzeciej potrzeby” i to czy budowa chodnika w Strachosławiu będzie w najbliższym czasie kontynuowana zależy od tego, czy inne priorytetowe dla powiatu inwestycje dostaną dofinansowania. Radni uznali tę odpowiedź za wymijającą i pogodzili się z tym, że nie mają co liczyć na szybkie dokończenie brakującej, środkowej części chodnika w Strachosławiu.
– Zgrzeszylibyście bardzo ciężko, gdybyście narzekali na władze powiatu za tak wiele inwestycji w gminie Kamień – stwierdził Deniszczuk.
Ale radni gminy Kamień nie dawali za wygraną. Zwrócili uwagę na pilną potrzebę remontu drogi powiatowej Kamień – Kumów. W wymianie zdań uczestniczyła też przewodnicząca Szykuła, która próbowała przekonać radnych, że przecież nie wszystkie postulaty można zrealizować w trakcie jednej kadencji.
– O koleinach na tej drodze pani już wie od dwunastu lat, ale ta inwestycja nie zostanie wykonana, bo pewnie mieszka tam za mało wyborców – podsumował jeden z radnych.
Kandziora oświadczył, że jest w stanie wyłożyć z kasy gminy na remont połowę jego wartości, czyli ok. 80 tys. zł, jeśli pozostałą kwotę dołoży starostwo. I w tym punkcie Deniszczuk się z nim zgodził. W międzyczasie starosta stwierdził, że radni próbują go „zagłuszyć” i „przekrzyczeć”, ale wie, że takie „role zostały im rozdane”. Wizyta starosty w Kamieniu raczej nie poprawi jego stosunków z Kandziorą. Wychodząc z sali Deniszczuk stwierdził, że jest zdziwiony postawą samorządowców z gminy Kamień
– Pierwszy raz byłem na sesji w gminie, gdzie tak wiele inwestycji się wykonuje, a wysłuchałem tyle nieprzychylności – narzekał Deniszczuk, a przewodnicząca Szykuła wytknęła, że radni z Kamienia są mocno roszczeniowi.
Deniszczuk opuszczał sesję wyraźnie zdegustowany, tym bardziej, że na odchodne Zbigniew Czerwonka, przewodniczący Rady Gminy Kamień, poprosił starostę, aby więcej nie wysyłał na sesję do Kamienia swoich przedstawicieli, bo oni tylko „naobiecują”… (mo)