Incydent w nocnej poradni

Zadaniem lekarza w Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej jest pomoc doraźna. – I ta została udzielona – przekonuje nas krasnostawski szpital, gdy pytamy o wizytę w poradni 8-letniej dziewczynki. Zdaniem jej opiekunki lekarz odmówił postawienia diagnozy. Doszło do ostrej wymiany zdań.

Kobieta trafiła z 8-latką do Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej 14 sierpnia ok. 4 nad ranem. – Zostałam skierowana tam przez pogotowie ratunkowe – opowiada nam opiekunka dziecka. Dziewczynka miała gorączkować i uskarżać się na ostre bóle brzucha.

– Lekarz, który mnie przyjął, na moje pytanie co jej jest, powiedział, że o tej porze nie jest po to, by zastanawiać się nad diagnozą – opowiada kobieta.

O wyjaśnienie poprosiliśmy dyrektora krasnostawskiego szpitala Piotra Mateja. – Dziecku udzielono pomocy. Nie wymagało ono leczenia szpitalnego, co potwierdza fakt, że Zespół Ratownictwa Medycznego Pogotowia Ratunkowego nie przywiózł dziecka na Szpitalny Oddział Ratunkowy, tylko skierował do Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej. Przeprowadzone tam badania dyżurującego lekarza pediatry nie potwierdziły również zasadności leczenia szpitalnego. Pragnę również poinformować, że lekarz pediatra dyżurujący w tym dniu nie mógł powiedzieć, że pracuje na oddziale na górze, gdyż jest on zatrudniony tylko na dyżury w poradni Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej i nie jest pracownikiem żadnego z oddziałów szpitala – słyszymy w odpowiedzi.

Dyrektor równocześnie potwierdza, że opiekunka zadała kilka pytań, m.in. „co lekarz o tym myśli”. – Lekarz odpowiedział, że na dyżurze udzielamy pomocy doraźnej, np. zastrzyk przeciwbólowy, wypisanie recepty i poinformowanie co dalej. A jako lekarz prowadzący pracuje inaczej. Opiekunka zabrała dziecko i z groźbą „ja panu pokażę” wyszła – czytamy w informacji, którą otrzymaliśmy od dyrekcji szpitala. (mg)