Inspektor Ares

Duży, biały, włochaty i budzi respekt. – To Ares. Młodszy inspektor i nigdy go nie oddamy – jak mówią o nim samorządowcy z gminy Kamień.

Na gminnej działce w Kamieniu, gdzie znajduje się oczyszczalnia, ustawionych jest kilka kojców. To „przejściowe” schronienie dla psów, których pozbyli się bezduszni właściciele. Mieszkańcy gminy Kamień są przekonani, że najczęściej trafiają tu psy chełmian, którzy do ich gminy mają najbliżej. Niektórzy nawet byli świadkami, gdy z podjeżdżających aut wyrzucano czworonogi. Zdarzało się, że były przywiązane do drzewa. Niektóre porzucone psy są ponoć tak przyzwyczajone do jazdy samochodem, że same wskakują do gminnego dostawczaka, którym przewożone są do kojców przy oczyszczalni. Mają tam wikt i opierunek. Są szczepione i odrobaczane, w razie potrzeby trafią na leczenie do weterynarza, a suczki zanim pójdą do adopcji, są sterylizowane. Zwierzęta nie czekają długo na nowych właścicieli. Pół roku to najdłuższy okres, gdy pies czekał na adopcję. Takie rozwiązanie z opieką nad bezdomnymi psami stosowane jest w gminie Kamień od lat. I – jak zapewniają urzędnicy – zdaje egzamin. Adoptowano już w sumie ponad czterdzieści psów. Tylko w ubiegłym roku było ich dziesięć, a w tym – trzy. W opiece nad zwierzętami bardzo pomocna jest Ewelina Gałecka, mieszkanka Rudolfina, wyjątkowo zaangażowana w wyszukiwanie nowych, dobrych właścicieli zwierzętom. „Złota kobieta” – mówi o niej Roman Kandziora, wójt gminy Kamień. Do adopcji przeznaczone są obecnie cztery psy. Piąty to Ares, ale nie do oddania.
– Młodszy inspektor Ares to taki nasz pracownik i jego nigdy nie oddamy – mówi wójt. – Osiem lat temu został przywieziony z okolic Mołodutyna. Był źle traktowany, dlatego u nas dożyje w spokoju i o pełnej misce swoich lat. Mamy do niego szczególny sentyment.
Ares to duży, biały pies, przypominający owczarka. Ma swoją budę, na której wyryto jego imię. Wyglądem budzi respekt, świetnie sprawdza się jako stróż.
Utrzymanie psów kosztowało gminę Kamień w ubiegłym roku 8,8 tys. zł. To koszty opieki weterynaryjnej i karmy. Oprócz tego gmina ma podpisane umowy ze schroniskiem dla psów i firmą uprawnioną do ich odławiania. Jak mówi wójt Kandziora, samorząd musi być przygotowany na każdą okoliczność. Przypomina sobie, że kiedyś gmina zabezpieczała nawet dojenie krów, w sytuacji, gdy właściciel zaniemógł i nie miał kto się tym zająć. Teraz wszystko jednak musi być na papierze. Konieczne jest zawarcie stosownych umów na tego typu nagłe sytuacje, np. leczenie zwierząt, które ucierpiały w wypadkach, a nie wiadomo, do kogo należą. Na opiekę nad zwierzętami w tym roku gmina wyda łącznie około 20 tys. zł. Na ostatniej sesji radni przyjęli nowy roczny program opieki nad bezdomnymi zwierzętami. (mo)