Iwaniccy przechodzą gehennę

Pani Anna (84 l.) i jej mąż (89 lat) muszą tułać się po rodzinie i znajomych. Choć nigdy nie zalegali z czynszem miasto lokale zastępcze przydzieliło zadłużonym lokatorom

84-letnia Anna i 89-letni Bolesław Iwaniccy od kwietnia przeżywają osobisty dramat. Po pożarze kamienicy przy ul. Lubartowskiej 28 w Lublinie zostali pozbawieni mieszkania. Tułają się po rodzinie. Na dzień wracają na stare śmieci, porządkują co się da. Przeżyli tam 59 lat, nigdy nie zalegali z opłatami. Lokale zastępcze dostali ci, co byli zadłużeni.


Anna i Bolesław do mieszkania przy Lubartowskiej 28 wprowadzili się 18 maja 1958 roku. Zajmują niewielki lokal (42 metry kwadratowe), pokój z kuchnią. Do mieszkania prowadzi osobne wejście przez schody umieszczone na zewnątrz budynku. – Jak się wprowadziliśmy, to była tu ruina, mąż sam robił remont, a ja z małym dzieckiem wyjechałam wtedy do rodziców, bo nie było jak mieszkać na początku – wspomina pani Anna Iwanicka.
Łazienkę zrobili sobie sami, zajmując część kuchni. Niczego im do szczęścia nie brakowało – skromny dochód pozwalał na zapłacenie czynszu i rachunków aż do 18 kwietnia br., kiedy tuż po godz. 11 w kamienicy wybuchł groźny pożar. Ogień strawił akurat mieszkanie nad nimi. Z żywiołem walczyło aż 12 zastępów straży pożarnej ponad 40 ratowników. Płomienie objęły całe poddasze. – Myśleliśmy, że sufit nam się zawali na głowę – wspomina ze łzami w oczach pani Anna. Dach nad głową straciło wtedy pięć rodzin, a mieszkanie państwa Iwanickich zostało dokumentnie zalane wodą. Od kwietnia nie mogą w nim mieszkać, więc zdecydowali się nocować u swoich synów. Pani Anna codziennie na noc idzie do syna na Czechów, a jej mąż do syna mieszkającego w okolicach Politechniki.

Każdy deszcz to udręka

Małżonkowie sami, na własną rękę, starli się osuszyć mieszkanie. Przychodzili w ciągu dnia na Lubartowską 28, samodzielnie sprzątali i osuszali ściany. Jednak mieszkanie nadal nie nadaje się do użytkowania, a w czasie deszczu leje się miejscami woda i zbiera spływająca z dachu glina. Każdy deszcz to dla starszych państwa dodatkowa udręka, bo muszą własnymi siłami sprzątać. Nie chcą też zostawić lokalu bez opieki, bo mieści on ich cały skromny dobytek. Dlatego na Lubartowską przychodzą codziennie, by, jak mówią, popilnować, posprzątać i nie „siedzieć na głowie” swoim dzieciom. Dzięki ich staraniom w pokoju nie ma zaduchu i jest czysto. Jednak przedłużająca się sytuacja jest dla starszych państwa uciążliwa. – Oboje z mężem tułamy się u synów, ale co za dużo, to nie zdrowo, nie chcemy być dłużej ciężarem naszym synom, więc złożyliśmy pismo o lokal zastępczy – mówi pani Anna.

Prawo przeciw nim

Niestety, w świetle obowiązującego prawa taki lokal im się nie należy, bo małżonkowie w styczniu ubiegłego roku zdecydowali się wykupić swój skromny lokal. To zamyka im drogę do otrzymania mieszkania zastępczego z zasobów miasta. – Pisaliśmy do pana prezydenta jeszcze w kwietniu i dostaliśmy odpowiedź, że możemy sobie teraz wynająć mieszkanie albo pójść do DPS-u i to tylko dlatego, że wykupiliśmy sobie ten „pałac”, całe 42 metry – mówi z żalem pani Anna. W mieszkaniu przy Lubartowskiej małżonkowie mieszkają już 59 lat. Byli zgodnymi sąsiadami, płacili wszystkie rachunki. Teraz z żalem komentują swoją sytuację – Budynek zajmowało dziesięć rodzin, pięć ma dach, a pięć jest bez dachu. To nie my wywołaliśmy ten pożar, nie my zalaliśmy mieszkanie. Zostaliśmy ukarani za nie swoje czyny – płacze pani Anna.
Pozostałe rodziny, w tym 8-osobowa, w lokum której wybuchł pożar i 6-osobowa, mieszkająca po sąsiedzku, najciężej poszkodowane w pożarze, otrzymały lokale zastępcze w blokach na Probostwie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, te rodziny nie płaciły regularnie czynszu, a ich mieszkania były zadłużone na większą kwotę.

Lubartowska do remontu

W ubiegłym tygodniu została podjęta decyzja, co stanie się z kamienicą przy Lubartowskiej 28. Na zebraniu współwłaścicieli zadecydowano o zaciągnięciu kredytu. W kamiennicy 80 procent udziałów posiada miasto, budynkiem administruje ADE– EM Centrum. – Szacowany przez eksperta koszt remontu części wspólnych budynku oficyny położonej w Lublinie przy ul. Lubartowskiej 28 wyniesie ok. 400 000 zł.
Współwłaściciele nieruchomości podjęli decyzje o wykonaniu remontu bez wykonywania określonych w ekspertyzie technicznej izolacji ścian i fundamentów, co zdaniem eksperta ma zmniejszyć koszty do 350 000 zł – wyjaśnia Michał Woć, prezes Zarządu ADE-EM Centrum Spółka z o.o. – Przewidywany czas prac to około 12 miesięcy. Dach planujemy wykonać do końca listopada br. – dodaje. Na czas remontu wzrosną także wszystkim lokatorom opłaty z tytułu funduszu remontowego.
– Współwłaściciele nieruchomości podjęli decyzje o ustaleniu wysokości funduszu remontowego na poziomie 3,00 zł/1 m2 powierzchni użytkowej lokalu miesięcznie – informuje prezes Michał Woć. Remont nie obejmie jednak malowania w lokalach, które m.in. państwo Iwaniccy muszą wykonać na własny koszt.
– ZNK nie posiada możliwości i instrumentów prawnych dających możliwość wspierania właścicieli indywidualnych w takich przypadkach – mówi Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza.

Miasto pomaga jak może

Spodziewany remont budzi niepokój pani Anny. Starsza pani martwi się o to, co stanie się z ich meblami na czas remontu. – Życie jest jakie jest. Nie może być lepiej, bo nie ma się czego spodziewać, ale co my zrobimy, jak zaczną robić remont, gdzie i jak wynieść meble? – mówi pani Anna. Przeprowadzkę utrudnia usytuowanie wejścia do mieszkania, które znajduje się na wysokości pierwszego piętra, a prowadzą do niego bardzo wąskie schody. – Teraz czynsz mamy 190 złotych, a od sierpnia będziemy płacić prawie 300 złotych – dodaje pani Anna. O pomocy udzielonej państwu Iwanickim zapewnia biuro prasowe ratusza. – Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie zapewnił stałą pomoc pracownika socjalnego, który jest również w kontakcie z najbliższą rodziną tych państwa. Z tytułu zdarzenia losowego rodzina otrzymała wsparcie finansowe z budżetu miasta w wysokości 500 zł i bezzwrotny zasiłek celowy z budżetu państwa w wysokości 6 tys. zł. MOPR nawiązał współpracę z Caritas w celu pozyskania nowych aparatów słuchowych dla pani Iwanickiej, rodzina uzyskała także z Caritas wsparcie finansowe w kwocie 1000 zł – dodaje Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza. – Dochód rodziny państwa Iwanickich znacznie przekracza kryterium dochodowe uprawniające do bezzwrotnych świadczeń z pomocy społecznej – uzupełnia.
Państwo Iwaniccy mogą zgłosić się również do Centrum Interwencji Kryzysowej, które może im zapewnić wsparcie rzeczowe w formie produktów żywności trwałej o dłuższej dacie przydatności do spożycia, jednak na lokal zastępczy liczyć nie mogą. – Państwo Iwaniccy w styczniu ubiegłego roku nabyli prawo własności do lokalu, a to w rozumieniu prawa, ustawy o ochronie praw lokatorów, wyklucza możliwość zapewnienia lokalu komunalnego z zasobu miasta. Sytuacja jest o tyle trudna, że brakuje podstaw prawnych przydzielenia lokalu zamiennego – informuje Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza.

Emilia Kalwińska