Jak dzikie wysypisko

Piętrzące się stosy śmieci wokół zapełnionego po brzegi kontenera przy ul. Świętego Mikołaja, brud, smród i szczury to codzienność mieszkańców okolicznych kamienic. Przez chamstwo ludzi podrzucających śmieci i brak odpowiedniego nadzoru dziedziniec w centrum miasta przypomina dzikie wysypisko. Tak dalej być nie może.

W liście do redakcji czytamy: „Centrum miasta, ulica Świętego Mikołaja, śmietnik wywożony 2-4 razy w tygodniu i… notoryczny problem zalegających worków, odpady porozrzucane po całej ulicy, rozgrzebywane przez bezdomne zwierzęta i ptactwo, brud, smród i siedlisko szczurów. Wina? Ludzi przywożących śmieci z domów jednorodzinnych (należałoby rozpatrzyć ich płatności za odpady, skoro masowo, kilka razy w tygodniu zwożą swoje worki pod nasz śmietnik).

Spółdzielnia nie jest w stanie nic zrobić w tej kwestii, bo może egzekwować jedynie swoje śmietniki, a ten konkretny, mimo iż znajduje się na naszej ulicy, jest pod kontrolą spółki miejskiej i należy do miasta, a więc jest ogólnodostępny. Z tego, co się orientuję, nie można znaleźć tu żadnego kruczka prawnego, jedynie prosić i apelować, próbować potępić takie zachowania, stąd zwrot w kierunku mediów. Ulica zamienia się w jedno wielkie wysypisko i nie sposób nadążyć za sprzątaniem skoro w zatrważającym tempie pod oknem rośnie góra śmieci.

To dotyczy również właścicieli większości okolicznych lokali fryzjerskich czy gastronomicznych, którzy znoszą pudła każdego dnia. Po zwróceniu uwagi i to przez wielu sąsiadów, zawsze spotykamy się z tymi samymi reakcjami – śmiech, kpiny, agresja, bezczelne machanie. Fakt, że mogą to robić, nie usprawiedliwia zasypywania nas swoimi odpadami, zwłaszcza, że podjeżdżają tu auta nawet z rejestracjami lubelskimi, włodawskimi, hrubieszowskimi…”.

W Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Chełmie zapewniają, że śmieci wywożą z tego miejsca zgodnie z zawartą umową i z częstotliwością określoną w harmonogramie, ale nie odpowiadają za porządkowanie terenu wokół kontenerów. MPGK wyjaśnia: „Spółka upatruje źródła problemu w zaniedbaniach ze strony właściciela (zarządcy) nieruchomości. Przedstawione na zdjęciach bliskie otoczenie kontenerów wskazuje na brak odpowiedniego nadzoru nad właściwym utrzymaniem czystości i porządku posesji.

Zgodnie z obowiązującym prawem na właścicielu (zarządcy) nieruchomości ciąży obowiązek uprzątnięcia wskazanych na załączonych zdjęciach zanieczyszczeń… W ocenie Spółki zadania w zakresie ochrony porządku publicznego wynikające z ustaw i aktów prawa miejscowego należą do Straży Miejskiej… Ze wskazanych wyżej uprawnień wynika, iż jest to właściwy organ do podjęcia interwencji i likwidacji „dzikiego wysypiska” z centrum naszego miasta oraz kontroli pobliskich podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w zakresie zawartych umów na odbiór odpadów…”.

Zarządcą nieruchomości jest Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych w Chełmie. W piątek nie udało nam się skontaktować z prezes spółki, za to pracownicy, z którymi rozmawialiśmy zapewniają, że dostrzegają potrzebę rozwiązania tego problemu. Informują, że stoi tam tylko jeden kontener na śmieci tzw. „KP 7”, bo – według nich – na ustawienie większej liczby pojemników brakuje już miejsca. Ale od przyszłego roku i tak segregacja będzie obowiązkowa, więc dodatkowe pojemniki staną się koniecznością.

Zdaniem pracowników PUM sprawdziłyby się tu podziemne pojemniki (to element opiewającego na blisko 12 mln zł projektu, planowanego przez miasto, ale do jego realizacji niezbędna będzie dotacja). W PUM mówią, że odpady wciąż są do kontenera podrzucane (najgorzej jest w weekendy). I właśnie z tymi, co je podrzucają, funkcjonariusze Straży Miejskiej w Chełmie obiecują robić porządek.

– Ze swojej strony będziemy ujawniać i karać te osoby, które podrzucają tam śmieci – mówi Zbigniew Grochmal, komendant Straży Miejskiej w Chełmie. (mo)