Jakubiec: Kościuk źle zarządza miastem!

– Dociekliwi pytają czy stawka podatku od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej nie wzrosła dlatego, że pan burmistrz ma dużo nieruchomości – rzucił na sesji rady miasta były włodarz Krasnegostawu Andrzej Jakubiec. – To, że mam ileś nieruchomości, to wcale nie znaczy, że nie płacę podatków, bądź próbuję od tych podatków uciekać – odpowiedział Robert Kościuk. Tradycyjnie już Jakubiec zarzucił Kościukowi złe zarządzanie miastem.

Prawie na każdej sesji miasta Krasnystaw między byłym burmistrzem Andrzejem Jakubcem, a obecnym włodarzem Robertem Kościukiem dochodzi do zwarcia. Nie inaczej było na ostatnim posiedzeniu. Mający zdecydowanie większe samorządowe doświadczenie Jakubiec po raz kolejny stwierdził, że Kościuk źle zarządza Krasnymstawem. Były burmistrz, po analizie budżetu, ale również uchwaleniu nowych, wyższych stawek podatków od nieruchomości, jest zaniepokojony finansami miasta. – Jaka jest obecna sytuacja budżetu i jaka będzie w przyszłym roku? – zapytał Jakubiec.

Robert Kościuk stwierdził, że przez ostatnie dwa lata, z powodu pandemii koronawirusa, sytuacja finansowa miasta nie jest taka, jakiej by sobie życzył, ale też nie jest tragiczna. Burmistrz przypomniał, że niedługo rozpocznie się nowa perspektywa finansowa, a Krasnystaw złoży wnioski do różnych programów o dofinansowanie inwestycji i może spodziewać się, że dostanie nawet 60 mln zł. – Nie mniej niż 6 mln zł będziemy musieli zatem poszukać w budżecie miasta. Mamy inflację, spowolnienie gospodarcze związane z pandemią i jeśli w porę nie zareagujemy, możemy mieć problemy z wykorzystaniem pieniędzy zewnętrznych, na których pozyskanie bardzo liczymy – stwierdził Kościuk.

Żeby w przyszłym roku poprawić sytuację budżetu miasta, burmistrz Kościuk zaproponował podwyżki podatku od nieruchomości, które od 2012 roku nie były zmieniane, ale nie wszystkich składników. Na dotychczasowym poziomie pozostała stawka za grunty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Z powodu utrzymania przez 9 lat tych samych opłat, budżet miasta miał stracić nawet 2,7 mln zł. Skarbnik Patrycja Zdybel wyliczyła, że dzięki uchwaleniu nowych wyższych stawek, do miejskiej kasy w 2022 roku wpłynie dodatkowo 800 000 zł. – Średnio jest to 50 zł na mieszkańca – obliczył Jakubiec. – Statystyczna rodzina zapłaci zatem 200 zł rocznie.

Były burmistrz stwierdził, że stawki zaproponowanych podatków nie są jednak wszędzie równe i wytknął Kościukowi opłatę od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Stawka pozostała na dotychczasowym poziomie. – Niezrozumiałym dla wielu mieszkańców jest nierówne traktowanie wszystkich podmiotów. Dociekliwi pytają, czy dlatego stawka nie wzrosła, bo pan burmistrz ma dużo nieruchomości, a przeciwne dotykania tego tematu są też inne osoby prowadzące działalność gospodarczą – pytał Jakubiec.

Zdaniem byłego gospodarza Krasnegostawu, budżet miasta od jakiegoś czasu po równi pochyłej zjeżdża w dół. Zaniepokoiła go szczególnie bardzo niska nadwyżka operacyjna, w kwocie 200 tys. zł.

– To żadna nadwyżka. Jest to błąd w zarządzaniu miastem – stwierdził Jakubiec. – Należałoby zweryfikować koszty funkcjonowania jednostek, bo jedne są mocno duszone aż do bólu, a inne czują się jak pączki w maśle. Mówimy o stawkach podatkowych, które w ostatecznym kształcie będą miały wpływ na budżet. Te zaplanowane pieniądze mogą wystarczyć do września, może października, a jeszcze przecież nie są zagwarantowane fundusze na podwyżkę wynagrodzenia dla pana burmistrza. Z jednej strony rząd funduje wszystkim nam inflację, my podnosimy stawki podatków i można powiedzieć, że pieniądze z tego tytułu zostaną przeznaczone na podwyżkę pensji burmistrza – stwierdził i zapytał, czy jeszcze w tym roku rada pochyli się nad nowym wynagrodzeniem dla Roberta Kościuka.

Przewodniczący rady Janusz Rzepka oznajmił, że uchwalenie wysokości płacy burmistrza jest obowiązkiem radnych. – Ale pamiętajmy, że to sejm przegłosował stawki minimalnego i maksymalnego wynagrodzenia dla wójtów, burmistrzów czy prezydentów. Cała rada natomiast ustali wysokość pensji burmistrzowi – wyjaśnił.

Robert Kościuk od razu odniósł się do zarzutów skierowanych pod jego adresem przez byłego burmistrza. – Podnosząc stawki podatków chcieliśmy pójść w efekt skali, żeby były one jak najmniej bolesne dla mieszkańców. Sam pan zauważył – skierował swoją wypowiedź do radnego Jakubca – że jest to średnio 50 zł na osobę w skali roku, czyli mniej niż 5 zł miesięcznie. Nie jest to kwota, która przewróciłaby domowe budżety – podkreślał Kościuk. – Nie wiem jednak dlaczego z takim uporem atakuje pan moją osobę – burmistrz znów zwrócił się do Jakubca. – Bo to, że mam ileś nieruchomości, to wcale nie znaczy, że nie płacę podatków, bądź próbuję od tych podatków uciekać. Tu się pan bardzo myli, jestem w grupie tych mieszkańców, którzy do budżetu miasta co roku wpłacają sporą sumę pieniędzy.

Kościuk wyjaśnił też kwestię nadwyżki operacyjnej. – Cały czas prowadzimy inwestycje z innymi samorządami, wydajemy pieniądze i znaleźliśmy się w takim okresie, że musimy rozliczyć mnóstwo faktur oraz prowadzić działania w taki sposób, żeby znaleźć pieniądze na ich rozliczenie. Planujemy też dalsze inwestycje i trochę dziwię się, że po tylu latach bycia burmistrzem takie uwagi muszę panu czynić – tłumaczył radnemu Jakubcowi. – Wiemy, że będą pojawiać się kolejne programy rządowe i znamy potrzeby jednostek. Będziemy chcieli wyjść im naprzeciw. Mamy je skatalogowane, dlatego nie zgodzę się z panem, że jest to wynik złego zarządzania miastem. Znaleźliśmy się w czasie, kiedy nie jest łatwo rządzić. Nie mówię też, że pan miał łatwo. Musimy jednak liczyć się z tym, że w budżecie może brakować pieniędzy. Jeżeli nie zwiększylibyśmy stawek podatkowych, to nie moglibyśmy też liczyć na większe subwencje.

Na koniec swojej wypowiedzi Kościuk zapytał radnego Jakubca, o ile razy jego wynagrodzenie, gdy zarządzał Krasnymstawem, było wyższe od zarobków urzędników.

– Gdy byłem burmistrzem, więcej ode mnie zarabiali wójtowie gmin Krasnystaw i Izbicy. Moje wynagrodzenie było gdzieś pośrodku płac, jakie dostawali wójtowie. Tak te stawki wyglądały, nie potrafię powiedzieć dokładniej, pan się lepiej przygotował – stwierdził Jakubiec i zmienił temat. – Taka jest obecnie sytuacja, że wszyscy mieszkańcy borykają się z drożyzną. Wcale jednak nie mówiłem, że pan nie płaci podatków, ale gdyby pan zaproponował wyższe stawki od nieruchomości, na których jest prowadzona działalność gospodarcza, płaciłby pan więcej.

Jakubiec nawiązał też do inwestycji. – W ostatnich rankingach, dotyczących realizacji różnych przedsięwzięć, miasto znalazło się na 250. miejscu, kilka lokat od końca. Ale jak chce pan – zwrócił się do Kościuka – porównywać się ze mną, choć to jest bezsensu, bo już od 7 lat nie jestem burmistrzem, to za moich rządów Krasnystaw był w pierwszej trójce. Pan od 7 lat ponosi odpowiedzialność za to miasto. Najpierw z burmistrz Hanną Mazurkiewicz, teraz sam. I niech pan skończy osobiste wycieczki do mnie, natomiast ja mam prawo pytać, dlaczego pan nie chce zaproponować wyższych stawek podatkowych dla przedsiębiorców i ile płaciłby pan podatku, gdyby stawka wzrosła o 10 groszy? – nie dawał za wygraną Jakubiec.

– Po raz kolejny zostaję wciągnięty w polemikę – odpowiedział burmistrz Kościuk. – Niestosowne jest zaglądanie na tej sali do portfela, ale pan to zaczął. Nie odpowiedział pan na moje pytanie o wynagrodzeniu. Zarabiał pan 12 tys. zł, a średnia płaca urzędników wynosiła wówczas około 1 200 zł. Moja pensja to 9 600 zł, a przeciętne wynagrodzenie w urzędzie wynosi 3 000 zł.

Do zażartej dyskusji byłego i obecnego burmistrza włączył się radny Grzegorz Brodzik, zaniepokojony finansami miasta. Zapytał, że skoro skarbnik nie jest pewna, czy zabezpieczy pieniądze na wszystkie potrzeby, a miasto będzie składało projekty na miliony złotych, to czy stawki podatków nie powinny być maksymalne.

– Musimy realnie mierzyć się z tym co mamy, jednak 6 mln zł trzeba będzie odłożyć na udziały własne przy realizacji inwestycji. Jeśli tych pieniędzy nie znajdziemy w budżecie, będziemy musieli podjąć decyzję o zaciągnięciu kredytu. Wtedy albo bierzemy kredyt i coś robimy, albo nie bierzemy i nie robimy nic. Zdaję sobie sprawę, że na wszystko może nie wystarczyć, ale też nie możemy zbyt głęboko sięgać do kieszeni mieszkańców – przekonywał Robert Kościuk.

Brodzik zauważył, że w ostatnich latach miasto już zaciągnęło trzy kredyty po 5 mln zł każdy. – Do końca kadencji pewnie będzie razem ze 30 mln zł. Szukamy pieniędzy, ale nie wiemy gdzie. Pan burmistrz też nie wie, zatem inwestycje stoją pod znakiem zapytania – stwierdził radny.

Zdaniem Kościuka, miasto nie może jednak stać w miejscu. – Jeśli na stole znajdzie się pozyskanych 90 procent środków na inwestycje, to chyba każdy rozsądny człowiek dołożyłby brakujące 10 procent i wszedłby w to. Nie możemy stać w miejscu – odparł burmistrz.

Andrzej Jakubiec nie byłby sobą, gdyby w tej sprawie również nie zabrał głosu. – Każdego roku funduje pan miastu kredyt po 5 mln zł – mówił do Kościuka były burmistrz. – W 2014 roku pamiętam spotkanie, na którym przekazałem informację o stanie finansów miasta. Na rachunku zostawiłem 10 mln zł. I te pieniądze wystarczyły na dostatnie życie przez kilka lat – stwierdził i zarzucił Kościukowi, że nie dba o dochody miasta, nie pobierając np. czynszu od Biedronki za parking przy dyskoncie, który miasto wybudowało z własnych pieniędzy. – I wiele innych takich przykładów można mnożyć. Pan się oburza, gdy mówię, że źle pan zarządza miastem. Bo źle pan zarządza! Każdego roku będzie coraz gorzej, bo tak jest rzeczywistość – skończył radny Jakubiec.

Kościuk odniósł się do zarzutów byłego włodarza miasta. – Może było na stole 10 mln zł, ale za te pieniądze na osiedlu Kompozytorów zrobiliśmy ulicę, wybudowaliśmy oświetlenie i w międzyczasie zrealizowaliśmy chyba największą inwestycję, mianowicie modernizację oczyszczalni ścieków i budowę kanalizacji sanitarnej. Na to poszły te pieniądze, choć z grubsza wszystkie te przedsięwzięcia kosztowały 70 mln zł. Dzięki temu, że je zrealizowaliśmy, ułatwiliśmy mieszkańcom życie – odpowiedział burmistrz.

Spór między byłym i obecnym włodarzem miasta przerwał przewodniczący Rzepka, zarządzając głosowanie nad uchwałą podatkową. (ps)

1 KOMENTARZ

  1. W Krasnymstawie przynajmniej coś się inwestuje i ludzie mają jakąś korzyść. W Izbicy pan wójt mimo że zarabia podobnie jak burmistrz na zebraniach mówi że pieniędzy nie ma i praktycznie nic się nie inwestuje. To po co tacy ludzie kandydują? Można się domyślić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here