Jankov Vrsok pełen zaskoczeń

Wyścig Autopola Jankov Vrsok 2016 na Słowacji, w ramach którego rozegrano IX i X rundę Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, przyniósł lubelskiemu „racing teamowi” kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, które w większości przypadków zaważyły na końcowych rezultatach naszych kierowców. Z pucharami wrócili Ewa Wójtowicz i Tomasz Bartoszek. Niewiele do zdobycia trofeum zabrakło Jarosławowi Adamiakowi.
Ewa Wójtowicz na ulubionej trasie GSMP kontynuowała „turystyczny” sezon wyścigowy. To był dopiero drugi tegoroczny wyścig naszej mistrzyni, która w związku ze słabą frekwencją w klasie A-1600 zrezygnowała z regularnych startów.
– Jeśli będzie więcej chętnych, myślę o prawdziwym powrocie, na ten rok mam w planie jeszcze Korczynę – mówiła przed imprezą. Na Słowacji za rywala miała jedynie Macieja Ciechanowicza w bliźniaczej C2-ce. Dosyć niespodziewanie kierowca Automobilklubu Ziemi Kłodzkiej, wcześniej wyraźnie przegrywający w bezpośrednich pojedynkach z Ewą, notował zbliżone czasy i w sobotniej części wyścigu był tylko o 3,5 sekundy wolniejszy od Wójtowicz.
– Nie jestem zadowolona z tempa. Do mojego rekordu brakuje mi aż 4,5 sekundy – komentowała. Niepokój wzrósł, gdy Maciej wygrał obydwa treningi i pierwszy niedzielny podjazd wyścigowy. Szykująca się do walki na śmierć i życie Ewa urwała na ostatniej próbie z dotychczas najlepszego czasu przejazdu niemal 2 sekundy, jednak o jej drugim zwycięstwie ostatecznie zdecydowała… awaria techniczna Ciechanowicza na dojeździe do linii startu (skrzynia biegów). Do dwóch zwycięskich pucharów w klasie A-1600 zawodniczka A. Wschodniego dołączyła jeszcze jeden, przyznany przez organizatorów wyścigu za drugie miejsce w niedzielnej rywalizacji pań.
Tomasz Bartoszek w trzecim sezonie startów w górach debiutował na trasie Uhrovec-Jankov Vrsok z głównym założeniem ukończenia obydwu rund. Wicelider w klasyfikacji klasy A/PL-1600 miał sporo obaw przed startem.

– Mimo obejrzenia wielu on-boardów mam problem z zapamiętaniem wszystkich zakrętów, dlatego w sobotę nie nastawiam się na wynik – mówił zawodnik A. Chełmskiego. Ostatecznie pierwszy dzień zmagań wypadł nieźle, bowiem w wynikach był trzeci, jednak strata do lidera Arkadiusza Borczyka (A. Małopolski) była przytłaczająca (12 sekund).
Sporym zaskoczeniem była również postawa Anny Wojewody (A. Orski), której bliźniacza honda civic była o 4 sekundy szybsza od lubelskiej „oranżadki”.
– Czasy są słabe, popełniam sporo błędów na ostrych nawrotach, z których zbyt wolno wyjeżdżam – podsumował sobotnie zmagania Tomasz. Drugi dzień wyścigu nasz zawodnik rozpoczął obiecująco: w pierwszym treningu stracił tylko 0,5 sekundy do Wojewody, w drugiej próbie zdołał przeskoczyć rywalkę o 0,8 sekundy. Niepewny stan nawierzchni trasy po burzy spowodował, że Bartoszek pierwszy podjazd wyścigowy pojechał zbyt asekuracyjnie, kończąc go na piątym miejscu. Dystans do czołówki okazał się bardzo duży i mimo że w zamykającej zawody próbie Tomek był drugi z najlepszym swoim czasem weekendu, ostatecznie pozostał na ostatniej lokacie w klasie.
Również Jarosław Adamiak po raz pierwszy w karierze miał okazję wspinać się na szczyt Jankov Vrsok. Lublinianinowi startującemu w barwach A. Kieleckiego bardzo spodobała się charakterystyka słowackiej trasy.
– Jest wolniej niż na Limanowej, ale bardziej wymagająco. Kluczem do dobrych czasów jest umiejętność dobrania właściwej linii wyścigowej – mówił przed startem. Trzecie i czwarte miejsca w podjazdach treningowych na dziesięciu startujących w klasie E1-2000 wyglądały bardzo obiecująco. Zacięta rywalizacja w sobotę o najniższe „pudło” z Peterem Ambruzem co prawda zakończyła się wygraną naszego południowego sąsiada o 1,8 sekundy, ale Jarek specjalnie tym się nie przejął.
– To chyba mój najlepszy tegoroczny start. Jestem bardzo zadowolony ze swojego tempa jazdy – mówił na mecie. Na niedzielnych treningach było równie szybko jak w poprzednim dniu zmagań. Niestety inauguracyjna próba wyścigowa przekreśliła szanse na podium. Już na pierwszym zakręcie okazało się, że trasa po opadach jest wciąż śliska: obutą w opony na suchą nawierzchnię hondę civic obróciło i uciekło sporo cennych sekund. Na dodatek przed metą zaczęło padać, co znów oznaczało wolniejszą jazdę. Efekt: 7. miejsce i strata 15 sekund do lidera.
– Zakładając na tylną oś opony deszczowe miałbym spore szanse nawet na wygraną. Ostatecznie padło na komplet slicków i nie był to dobry wybór – podsumował Jarek. Mimo udanego kolejnego podjazdu (4. miejsce) Adamiakowi udało się awansować w łącznych wynikach wyścigu tylko o jedną lokatę.
Ze Słowacji Łukasz Głowacki

Wyniki
IX runda GSMP: 1. Igor Drotar (SVK, skoda fabia) +3:45,630, 2. Dubai (Stow. MSG, mitsubishi lancer) +4,879, 3. Waldemar Kluza (A. Beskidzki, ford fiesta) +7,253… Adamiak (4. E-I-2000) +28,497, Wójtowicz (1. A-1600) +53,618, Bartoszek (3. A/PL-1600) + 1:01,562
X runda GSMP: 1. Tomas Ondrej (SVK, skoda fabia) czas 4:02,846, 2. Drotar +1,458, 3. Dubai +9,195…, Wójtowicz (1. A-1600) +34,097, Adamiak (6. E1-2000) +39,076, Bartoszek (5. A/PL-1600) +46,769.