Jeden uczeń zatrząsł całą szkołą

Marek Neckier, dyrektor Szkoły Podstawowej w Kamieniu, omal nie stracił stanowiska przez to, że szkole przybył dodatkowy uczeń. Skończyło się na utracie dyrektorskich dodatków.

Od września naukę w I klasie SP w Kamieniu rozpoczęło siedmioro uczniów. Klasa II miała liczyć 25 osób, ale 1 września dopisano do niej jeszcze jednego ucznia. Ten fakt spowodował w szkole spore zamieszanie, bo zgodnie z ustawą o systemie oświaty zajęcia edukacyjne w klasach I–III szkoły podstawowej muszą być prowadzone w oddziałach liczących nie więcej niż 25 uczniów. Marek Neckier, dyrektor SP w Kamieniu, zaproponował, aby w liczącej 26 uczniów klasie II zatrudnić dodatkowo asystenta nauczyciela. Takie rozwiązanie zaaprobował wójt Roman Kandziora, bo z punktu widzenia gminnych finansów to korzystniejsze niż podział klasy na dwa oddziały. Kandziora wystąpił do Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie o skierowanie asystenta do szkoły w Kamieniu. Sprawy nagle skomplikowały się, gdy 5 września wójt Kandziora poszedł na dwutygodniowy urlop. Wtedy rodzice uczniów klasy II poinformowali na piśmie dyrektora Neckiera, że nie zgadzają się na zatrudnienie asystenta i domagają się podzielenia 26-osobowej klasy na dwa oddziały. Argumentowali, że ich dzieciom lepiej będzie w dwóch, mniej licznych klasach niż w jednej – nawet gdyby uczył w niej dodatkowy nauczyciel. Gdy wójt Kandziora dowiedział się o petycji rodziców „zagotował się”. Kazał dyrektorowi Neckierowi złożyć rezygnację z pełnionej funkcji, bo – jak tłumaczy – był przekonany, iż dyrektor wcześniej uzgodnił z rodzicami kwestię zatrudnienia asystenta, bo gminy na podzielenie klasy nie stać. Dyrektor rezygnacji nie złożył…

Wójt mięknie, ale tnie dodatki

W środę wójt spotkał się z dyrektorem Neckierem oraz rodzicami uczniów klas I i II. Już na wstępie oznajmił, że popełnił błąd, pozwalając na utworzenie klasy I w szkole w Kamieniu. Wyjaśnił, że zgodnie z przepisami, jeśli klasa liczy mniej niż 8 uczniów, organ prowadzący w ogóle nie ma obowiązku jej tworzyć.
– Uwierzyłem, że w klasie pierwszej będzie co najmniej ośmioro uczniów, a w tej sytuacji w ogóle nie powinno jej być – mówił wójt Kandziora. – Z kolei klasa druga liczy 26 uczniów. Mamy dwie możliwości. Pierwsza jest taka, żeby tę klasę zostawić i zatrudnić w niej asystenta nauczyciela. Sądziłem, że to już między rodzicami a dyrektorem jest rozstrzygnięte. W przeciwnym razie nie wzięlibyśmy się za formalności w urzędzie pracy, który już wyraził zgodę na dofinansowanie zatrudnienia asystenta. Zależy mi na tym, aby to właśnie rozwiązanie wprowadzić. W tej szkole jest o kilkunastu uczniów mniej niż w roku ubiegłym, a co za tym idzie mamy 100 tys. zł mniej subwencji. Jeśli nie zgodzicie się na asystenta, to połączymy klasę pierwszą z drugą. Mam takie prawo. Jedna z tych klas będzie mniej, a druga bardziej liczna. Wolałbym tego uniknąć.
Wójt przypomniał, że jeszcze nie tak dawno uczniowie, jak na przykład trzej jego synowie, uczyli się w klasach ponad trzydziestoosobowych i „było dobrze”. Gdy rozpoczął wątek oszczędności, rodzice stwierdzili, że tu chodzi o przyszłość ich dzieci, a nie o pieniądze. Dyrektor Neckier tłumaczył, że całe zamieszanie nie wynikło z jego winy, a rodzicom dopisanego dziecka nie mógł odmówić, bo przecież jest ono z obwodu. Ostatecznie rodzice nie wyrazili zgody na pozostawienie 26-osobowej klasy i zatrudnienie w niej asystenta. Wójt ostatecznie przystał na to, że klasa zostanie podzielona na dwa oddziały, ale część zajęć lekcyjnych tj. z wychowania fizycznego, muzyki, plastyki, religii, będzie wspólna dla klas drugich oraz pierwszej. Dyrektor Neckier, z jednej strony cieszy się, że racje rodziców zostały wysłuchane, z drugiej nie kryje swojego rozgoryczenia zaistniałą sytuacją. Tym bardziej, że dzień po spotkaniu z rodzicami, dostał z gminy oficjalne pismo o obniżeniu przysługujących mu dodatków.
– Fakt, że będzie więcej oddziałów podnosi prestiż szkoły i z pewnością mniej liczne klasy wpłyną korzystnie na proces dydaktyczno-wychowawczy, choć myślę, że rozwiązanie z asystentem też nie byłoby złe – mówi dyrektor Neckier. – Rodzice drugoklasistów czują satysfakcję. Szykujemy nową salę, w której od poniedziałku uczniowie nowego oddziału będą się uczyli. Cała sprawa kosztowała mnie jednak sporo nerwów. Przykro mi, że wójt polecił mi złożyć rezygnację. Zrobiłbym to, gdybym czuł, że zawiniłem, ale w mojej ocenie było inaczej. Za krzywdzące uważam również pozbawienie mnie dodatków. Jednak ta sytuacja mnie nie zniechęca i nadal będę robił wszystko dla dobra szkolnej społeczności.
Wójt Kandziora potwierdza, że kazał Neckierowi złożyć rezygnację. Twierdzi, że zdenerwował go fakt, że dyrektor szkoły nie uzgodnił z rodzicami wszystkich kwestii, zanim gmina wystąpiła do urzędu pracy o zatrudnienie asystenta. Wójt zapewnia jednak, że nikogo zwalniał nie będzie. – Obciąłem dyrektorowi dodatki – potwierdza wójta Kandziora. – Całego tego zamieszania można było uniknąć. Do klasy pierwszej będziemy teraz dokładać pieniądze przez osiem lat. (mo)