Jedna zagadywała, druga plądrowała

Dwie bezczelne złodziejki okradały seniorów. Odwiedzały ich w domach podając się za pracownice różnych instytucji. Na szczęście oszustki się doigrały i wpadły w ręce policjantów z Lublina. Śledczy ustalają teraz dokładną liczbę ich ofiar.


Podejrzane kobiety w wieku 65 i 28 lat grasowały w Lublinie i w okolicach miasta. Najpierw prowadziły obserwację, a kiedy upatrzyły swoją ofiarę, przestępowały do działania. Najpierw jedna z nich pukała do drzwi i przedstawiała się, że jest na przykład z opieki społecznej. Nawiązywała rozmowę i odciągała gospodarza jak najdalej od drzwi. Wtedy do mieszkania wpadała wspólniczka. Plądrowała szafki i sprawdzała kieszenie w ubraniach. Złodziejki rabowały pieniądze i kosztowności.

Domownicy dopiero po pewnym czasie orientowali się, że padli ofiarą rabunku. Po ostatnich sygnałach, kryminalni zorganizowali błyskawiczną obławę. W ich ręce wpadły dwie oszustki, które na złodziejskie łowy przyjeżdżały z Międzyrzeca Podlaskiego.

– Do chwili obecnej podejrzanym udowodniono dokonanie dwóch kradzieży na terenie Lublina i gminy Krzczonów. Starsze osoby w sumie straciły ponad 13 tys. zł – mówi komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Śledczy przypuszczają, że ofiar wyrafinowanych złodziejek jest znacznie więcej, a pokrzywdzeni po prostu się nie zgłosili. – Nasi ludzie w dalszym ciągu pracują nad sprawą i niewykluczone są kolejne zarzuty. Za kradzież kobietom grozi do 5 lat więzienia – dodaje komisarz Gołębiowski.

Policjanci uczulają, aby zachować ostrożność i uważać na to, kogo zapraszamy do domu. – Jeśli się obawiamy, zawsze można poprosić kogoś z sąsiadów, albo z rodziny, aby towarzyszył nam podczas takiej wizyty – radzą mundurowi.  LL