Już nie odpowie za zbrodnie w Chłaniowie i Władysławinie

Dopiero w ubiegłym tygodniu światowa agencja Associated Press podała informację o śmierci Michaela Karkoca, odpowiedzialnego za śmierć 44 mieszkańców wsi Chłaniów, Kolonii Chłaniów i Kolonia Władysławin w 1944 r. Zbrodniarz wojenny zmarł w połowie grudnia w USA, gdzie mieszkał.

Michael Karkoc, były członek Ukraińskich Jednostek Samoobrony i Waffen SS „Galizien”, od lat mieszkał w USA. Pracował jako cieśla. Prawie 3 lata temu Sąd Rejonowy Lublin-Zachód wydał nakaz jego aresztowania.

Mężczyźnie zarzucano dowodzenie kompanią Ukraińskiego Legionu Samoobrony, współpracującego z niemieckim SS, która w lipcu 1944 r. dokonała masakry we wsiach Chłaniów, Chłaniów Kolonia i Kolonia Władysławina pod Krasnymstawem (w gminie Żółkiewka). Zabito wtedy 44 osoby, w tym dzieci i kobiety. Ofiary były przed śmiercią torturowane. Łamano im ręce i nogi. Egzekucja była zemstą za atak partyzantów, którzy w okolicy zabili majora SS. Potem ten sam oddział Michaela Karkoca ps. „Wołk” brał udział w pacyfikacji powstania warszawskiego.

Sprawa Karkoca była na długo zapomniana. Wróciła w 2013 r., kiedy amerykańska agencja prasowa Associated Press poinformowała, że mieszka on pod niezmienionym nazwiskiem w Minnesocie w USA. Ukrainiec po wojnie uciekł do Niemiec. Potem, w 1949 r., razem z synami wyjechał do USA. Po 10 latach uzyskał amerykańskie obywatelstwo. Starając się o nie, zataił swoją przeszłość.

Stwierdził, że w latach 1944-1945 przebywał w niemieckim obozie. W USA „Wołk” pracował jako stolarz. Działał aktywnie w ukraińskiej diasporze. W 1995 r. wydał po ukraińsku pamiętniki, w których przyznał się do służby w SS. Amerykańscy dziennikarze dotarli do jego podkomendnego, który stwierdził, że to on bezpośrednio wydał rozkaz masakry polskiej ludności.

Michael Karkoc nie odpowie już za swoje zbrodnie. Zmarł w połowie grudnia 2019 r. Ponoć został pochowany obok swojej żony 19 grudnia 2019 r. Jego rodzina oraz kościół, który przeprowadził pogrzeb, odmówiły komentarza. (i)