Kamieniarz zadarł z dzielnicą

Na zbyt głośną pracę maszyn w zakładzie kamieniarskim „Kalcyt” przy ul. Głuskiej 254 skarżą się mieszkańcy z bezpośredniego sąsiedztwa. Interweniowali już w Straży Miejskiej i Wydziale Ochrony Środowiska, kontrolę przeprowadzili również pracownicy Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Choć odchyleń od normy nie zanotowano mieszkańcy domagają się „uciszenia” zakładu. Skargi zaczęły się po tym, jak firma wystąpiła z projektem budowy na swojej działce spopielarni zwłok, o czym nie chcą słyszeć okoliczni mieszkańcy.
– Wcześniej nie mieliśmy tylu zgłoszeń w tej sprawie. Uwagi zaczęto zwracać po proteście mieszkańców w sprawie budowy spopielarni – mówi Jerzy Wojciechowski, przewodniczący zarządu dzielnicy Głusk. Wspomniany adres kojarzy się bowiem ostatnio przede wszystkim z planowaną przez właściciela budową spopielarni zwłok, ale nie mniejsze uwagi budzi aktualna działalność kamieniarska.
Sprawę monitoruje również radny miejski Piotr Popiel (PiS). Poruszył ją niedawno na sesji rady miasta. – Mieszkańcy z bezpośredniego sąsiedztwa zakładu kamieniarskiego „Kalcyt” zgłaszają uwagi w związku ze zbyt głośnym działaniem jednej z maszyn. Również w godzinach nocnych – mówi. Na jego zapytanie urząd odpowiedział spisem kontroli, jakie przeprowadzono w zakładzie.

Mnóstwo kontroli, ale…

Sprawa trafiła do służb już we wrześniu 2015 roku. Oto spis kontroli: – Kilkakrotnie dyżurni Straży Miejskiej otrzymywali zgłoszenia od osoby skarżącej się na uciążliwy hałas zwłaszcza w godzinach wieczornych i nocnych. Pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska, w dniu 6 października 2015 r., przeprowadzili wizję lokalną na terenie Zakładu Kamieniarskiego „Kalcyt” oraz Przedsiębiorstwa Kamieniarskiego przy ul. Głuskiej 252 – czytamy w odpowiedzi zastępcy prezydenta miasta Artura Szymczyka. Jeszcze w tym samym roku do WOŚ trafił wniosek jednej z mieszkanek z pobliskiego sąsiedztwa, domagającej się interwencji służb celem „uciszenia” zakładu.
Funkcjonariusze straży miejskiej wykonywali pomiary przez pięć dni marca, głównie w godzinach nocnych. – Wykonujemy je w związku ze zgłoszeniami od mieszkańców. Wyniki traktowane są pomocniczo w sprawie, przekazujemy je dalej do Wydziału Ochrony Środowiska – informuje Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie. Podczas jednej z interwencji stwierdzono głośną pracę maszyn w godzinach nocnych, za co na właściciela nałożono mandat karny. W następstwie WOŚ zlecił kontrolę inspektorom z WIOŚ, którzy mierzyli natężenie hałasu w listopadzie i wybranych dniach czerwca, w godzinach pracy. Zakład emitował dźwięk o natężeniu 47 decybeli, norma wynosi 55 dec. – Gdy poziom hałasu nie przekracza dopuszczalnych norm, sprawa zakończona jest decyzją umarzającą postępowanie – kończy wiceprezydent.
Zdaniem radnego Popiela takie rozwiązanie nie zamyka sprawy. – Właściciel zostaje każdorazowo uprzedzany o zamiarze dokonania pomiarów przez WIOŚ. Nie tylko w tym przypadku. Nie ma co ukrywać, że dochodzi do czasowego wyciszania maszyn – dodaje.
BCH