Kapliczka znowu staranowana

Na feralnym skrzyżowaniu w Kolonii Kamień doszło do kolejnej kolizji i po raz drugi samochód staranował kapliczkę, odbudowaną rok temu w czynie społecznym. Mieszkańcy mówią o cudzie, bo nikomu nic się nie stało, ale byłaby tragedia, gdyby auto wjechało w kapliczkę dwie godziny później, gdy ludzie modlą się tam na „majówkach”.

O niebezpiecznym skrzyżowaniu w Kolonii Kamień pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” niejednokrotnie, bo okazji do tego było w ciągu ostatnich trzech lat sporo. Latem 2019 r. doszło tam do kolizji, podczas której auto staranowało stojącą przy skrzyżowaniu kapliczkę. Wcześniej wielokrotnie dochodziło tam do różnych zdarzeń drogowych, bo widoczność na skrzyżowaniu jest fatalna, m.in. ze względu na bliskość jednego z ogrodzeń. Niektórzy kierowcy nie zatrzymują się przed znakiem „stop”, nie mówiąc o notorycznie przekraczanej prędkości.

Po tym, jak po raz pierwszy staranowano kapliczkę chełmskie starostwo, zarządca drogi, na prośby mieszkańców i urzędników gminy Kamień zamontowało w sierpniu 2020 r. dwa progi zwalniające. Spowalniacze były przed i za skrzyżowaniem, ale trzy miesiące temu je zlikwidowano. W międzyczasie mieszkańcy organizowali zbiórki na odbudowę kapliczki i w czynie społecznym znowu ją tam postawili. Dokładnie rok temu, mieszkańcy powrócili do modlitw w ramach tradycyjnych „majówek” przy nowej, pięknej kapliczce, której filary dodatkowo wzmocniono.

W tegorocznych „majówkach” codziennie o godz. 19.00 też uczestniczyła grupa mieszkańców wsi. W niedzielę, 15 maja, około godziny 16.20, czyli ponad dwie godziny przed majówką na skrzyżowaniu znowu doszło do kolizji i kapliczka po raz drugi została staranowana. Kom. Ewa Czyż, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie informuje, że 73-letni chełmianin, kierujący Polonezem, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej nie udzielił pierwszeństwa przejazdu 21-letniemu kierowcy audi, a ten, aby uniknąć zderzenia wykonał manewr, wjeżdżając w kapliczkę. 73-latek został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. zł i dostał 6 punktów karnych.

– Przez to ruchliwe skrzyżowanie jeździ się z duszą na ramieniu – tłumaczy 73-latek, z którym rozmawialiśmy. – Widoczność jest fatalna. Stało się, jak się stało. Dobrze, że nikt nie ucierpiał, a święty Krzysztof czuwał nad nami, nie posyłając nas do nieba.

Okoliczni mieszkańcy zareagowali na to wydarzenie emocjonalne, bo przewidywali, że po zdemontowaniu progów zwalniających znowu będzie dochodzić do kolizji i wypadków drogowych na feralnym skrzyżowaniu. Zlikwidowanie spowalniaczy było zaskoczeniem dla wielu kierowców, mieszkańców i urzędników gminy, a przedstawiciele chełmskiego starostwa tłumaczyli, że zrobili to, bo progi były zniszczone pod wpływem ruchu ciężkich pojazdów.

Do tego mieli sygnały od niektórych mieszkańców obawiających się, że popękają im domy, bo gdy ciężarówki przejeżdżają przez progi dochodzi do drgań oraz wstrząsów. Ostatecznie zamiast progów w miejscu tym zmieniono organizację ruchu i ustawiono znaki ograniczenia prędkości do 20 km, ale zdaniem wielu kierowców to nie zda egzaminu i nie spełni takiej roli jak spowalniacze. Temat poruszano na sesjach Rady Gminy Kamień, na które zapraszano przedstawicieli starostwa.

Podczas ostatnich obrad Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień odczytał pismo w tej sprawie, które otrzymał z chełmskiego powiatu. W piśmie tym (z 31 marca br.) informowano, że droga powiatowa, o której mowa jest drogą wyjazdową dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Kamieniu, a zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami niedopuszczalne jest stosowanie progów zwalniających na ulicach i drogach wyjazdowych pojazdów straży pożarnej, stacji pogotowia ratunkowego itp. Urzędnicy ze starostwa argumentowali też, że progi negatywnie oddziaływały na konstrukcję drogi, powodowały częste rozjeżdżanie poboczy, a poza tym uległy degradacji i wystające z nich kotwy zagrażały bezpieczeństwu ruchu drogowego.

– Na sesji dwa tygodnie temu mówiłem, że progi przez półtora roku zdały egzamin, bo w tym czasie nie doszło tam do żadnej kolizji, a w tej sytuacji kwestią czasu są kolejne zdarzenia drogowe i tak się stało – mówi wójt Stocki. – Moim zdaniem pochopnie podjęto decyzję o demontażu tych spowalniaczy, dlatego zechcemy spotkać się z przedstawicielami starostwa i raz jeszcze ten temat rozważyć. Wystąpimy też do KMP w Chełmie o protokół z kolizji, bo zamierzamy ubiegać się u ubezpieczyciela sprawcy o odszkodowanie za szkody, to jest za zniszczoną kapliczkę. Przy poprzedniej kolizji też się o to staraliśmy.

Marek Bedliński, dyrektor Wydziału Infrastruktury chełmskiego starostwa, pojawił się na skrzyżowaniu wkrótce po tym, jak otrzymał informację o kolizji. Mówi, że gdy do starostwa dotrze postulat o progi będzie on rozważany i od nowa zbierze się w tej sprawie komisja. Przypomina jednak, że kierowcy powinni stosować się do znaków drogowych. Wciąż aktualna jest też przebudowa skrzyżowania w ramach dużego projektu.

Zakłada on przebudowę prawie 13 kilometrowego odcinka drogi powiatowej od skrzyżowania w Kolonii Kamień do skrzyżowania w Michałówce. Projekt zakłada nową nakładkę na feralnych krzyżówkach, ale nie sygnalizację świetlną. Po nowym asfaltowym dywaniku pewnie będzie się jeździć jak po stole, ale ludzie oczekują znaczącej poprawy bezpieczeństwa w tym miejscu. (mo)

7 KOMENTARZE

  1. Czytając artykuł odnosi się wrażenie jakby nie istniały w Polsce żadne obowiązujące przepisy drogowe,do których motywuje kierowców zainstalowana infrastruktura drogowa,pomimo wielokrotnego zabezpieczenia znakami nakazu i zakazu oraz ostrzegawczymi z każdej strony kierowcy nie respektują ich co prowadzi do wypadków i kolizji.Sformulowanie,że pękają domy jest nietrafnym określeniem występujących następstw zamontowanych progow niosły za sobą wiele uciążliwości w postaci wielkiego hałasu,drgań spowodowanych przejazdem ciężkich pojazdów.W ten sposób progi zostały technicznie zużyte do spowodowało ich usunięcie.A utrzymywanie ich poprzez wysyłanie ekipy remontowej było kosztowne i nie przynosiło oczekiwanych rezultatów.

  2. Jak by wszyscy wyjeżdżający od strony od strony sklepu korzystali z lustra, a 21 letnie dzbany nie jeździmy tam z prędkością znacznie wyższą niż nakazywałby rozsądek to debilne progi zwalniające nie byłyby potrzebne i po problemie.

  3. Prędkość prędkość- gdyby jechał przepisowo 20km/h nic by się nie stało. A z tego artykułu rozumiem tyle że nie jest wina kierowcy który przekroczył prędkość tylko ze progów nie ma-ciekawe czy na egzaminie państwowym są takie zagadnienia

  4. Sam znak o dozwolonej prędkości nie jest argumentem dla kierowców, tam jest konieczne spowolnienie kierowców. Strach wyjeżdżać od strony Michałówki. Kwestią czasu była kolejna kolizja i zapewne nie ostatnia, czy na prawdę musi dojść tam do tragedii????

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here