Karski idzie do sądu

Nowej kopalni w Kuliku koło Siedliszcza, która da tysiące miejsc pracy, wyczekują mieszkańcy regionu. Chcą jej samorządowcy i lokalni politycy. Przychylni inwestycji są też przedstawiciele odpowiedzialnego za górnictwo ministerstwa energii, a państwowa Jastrzębska Spółka Węglowa chce współpracować z inwestorami z Australii. Ale jeden człowiek, Główny Geolog Kraju, nie wiedzieć dlaczego, może położyć cały projekt i zablokować szansę na rozwój Chełmszczyzny. Nic dziwnego, że nawet górnicze związki zawodowe ze Ślaska domagają się jego dymisji, twierdząc, że szkodzi polskiemu górnictwu. Inwestorom nie pozostaje teraz nic innego jak tylko batalia w sądzie.

A już wydawało się, że wszystko dopięte jest prawie na ostatni guzik, że Prairie Mining i PDCo, jej spółka córka odpowiedzialna za projekt Jan Karski w Kuliku pod Siedliszczem, ma w końcu dobrą passę, pozytywne zainteresowanie i poparcie nie tylko ze strony mieszkańców i lokalnych samorządów i polityków, ale też odpowiedzialnego za górnictwo ministerstwa energii. A zainteresowanie i chęć współpracy z inwestorami ze strony polskiej, państwowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej może tylko przyspieszyć uzyskanie koncesji i budowę kopalni. Niestety. Cały projekt może położyć jeden człowiek, wiceminister środowiska i Główny Geolog Kraju, Mariusz Orion Jędrysek. To on i jego ministerstwo wydaje koncesję na rozpoznanie a później wydobycie węgla. Do tego jednak, by wystąpić o koncesję na wydobycie węgla i rozpocząć w końcu budowę kopalni, potrzeba oprócz rozpoznania i udokumentowania złoża, co inwestor uczynił, decyzji środowiskowej z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i umowy na użytkowanie górnicze, które z Australijczykami powinno zawrzeć ministerstwo środowiska. Do dzisiaj, mimo że upłynął trzymiesięczny ustawowy termin, ministerstwo środowiska nie zawarło tej umowy.
– Warunkiem zawarcia umowy o użytkowanie górnicze jest: zatwierdzenie dokumentacji geologicznej, sporządzenie planu zagospodarowania złoża, pozytywna opinia Okręgowego Urzędu Górniczego dla projektu zagospodarowania złoża i złożenie wniosku. Wszystko zrobiliśmy już w ubiegłym roku a 22 grudnia złożyliśmy wniosek o zawarcie umowy użytkowania górniczego dla kopalni Jan Karski. Do dzisiaj Ministerstwo Środowiska nie umożliwiło nam zawarcia tej umowy – mówi jeden z pracowników firmy. Ustawowy termin minął 2 kwietnia. Firmie nie pozostało nic innego jak walka w sądzie. W obawie przed przejęciem koncesji przez inną firmę, inwestor złożył pozew do sądu cywilnego. – Tylko polski sąd może prawnie wymusić zawarcie umowy użytkowania w miejsce decyzji, jaką powinno wydać ministerstwo – mówią przedstawiciele inwestora.
Osobą odpowiedzialną za wydawanie koncesji i umów użytkowania górniczego jest Mariusz Orion Jędrysek, Główny Geolog Kraju. W branży górniczej głośno o nim ostatnio m.in. z powodu ostrej krytyki jego polityki surowcowej ze strony związków zawodowych NSZZ Solidarność (Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa). Związki zarzucają, że projekty proponowane przez GGK nie służą dobru państwa, a mają na celu realizację prywatnych i grupowych interesów i że „dymisja obecnego GGK oraz zwolnienie go z funkcji pełnomocnika rządu ds. polityki surowcowej państwa wydaje się rozwiązaniem pożądanym”. Jak widać nie tylko działania GGK dotyczące kopalni Jan Karski budzą sporo wątpliwości i obaw. Niedawno minister wygasił koncesję na sąsiednie złoże Pawłów, z którym także wszyscy w naszym regionie wiązali ogromne nadzieje… Może czas, żeby chełmscy politycy wspólnie na poważnie spróbowali coś zrobić, bo chyba jedyna prawdziwa szansa na ożywienie gospodarcze naszego regionu i tysiące miejsc pracy może zostać bezpowrotnie zaprzepaszczona. Bogumił Fura