Kasa wypłynie, winny nie zapłaci

Jak pech, to pech. Choć urzędnicy wiązali z policją wielkie nadzieje, postępowanie w sprawie zdewastowanych przystanków zostało umorzone wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa. Na kamerze dało się zobaczyć jedynie światła samochodu, wandale pozostają incognito.

Pismo z komendy o umorzeniu postępowania niedawno dotarło do Urzędu Gminy Chełm.

– Tak liczyliśmy, że się uda – mówi Lucjan Piotrowski, zastępca wójta gminy Chełm. – Niestety nagranie z monitoringu okazało się nieczytelne. Widać na nim było tylko światła podjeżdżającego w ciemności pojazdu i nic poza tym – ani twarzy, ani nawet rejestracji czy marki samochodu.

Chodzi o sprawę zniszczonych przystanków autobusowych na terenie gminy. W nocy ze środy na czwartek (11/12 grudnia) wandale zdewastowali wiaty przystankowe w sześciu miejscowościach: Zarzeczu, Zagrodzie (przy ośrodku zdrowia), Żółtańcach, Nowych Depułtyczach, Weremowicach i Wólce Czułczyckiej. Następnej nocy wrócili i dokończyli dzieła w dwóch miejscowościach: Zarzeczu i Żółtańcach. – Koszt wymiany szyb jednego przystanku to aż to 1500 złotych. Na razie zabezpieczymy wiaty pleksą – dodaje Piotrowski.

Po raz kolejny wychodzi na to, że urzędnicy zgłaszają mundurowym fakt zniszczenia mienia (notorycznie na przystankach w Stołpiu czy Tytusinie pojawiają się wulgarne, homofobiczne i rasistowskie napisy) i wykładają pieniądze na naprawy, a policja umarza postępowanie, bo sprawcy nie udaje się ustalić. Tym razem, jak się okazuje, wandale musieli robić sobie przejażdżkę po powiecie, bo dziwnym trafem również w sąsiedniej gminie popękały tej samej nocy szyby w przystankach autobusowych. (pc)