Do Katowic się nie opłaca

Konkurencja mocno daje się we znaki chełmskiemu PKS. Spółka zlikwidowała, powstałe jeszcze w latach 70. XX w., bezpośrednie połączenie z Katowicami. Było niedochodowe. Z dalszych tras pozostała jeszcze tylko linia z Chełma do Krakowa.

Bezpośredni autobus z Chełma do Katowic jeździł przez około 40 lat. Kursował przez m.in. większe miasta: Lublin, Radom, Piotrków Trybunalski, Częstochowę, ale również mniejsze: Łęczną, Puławy, Przysuchę, Końskie, Radomsko. – Można powiedzieć, że było to połączenie Łęcznej z Górnym Śląskiem – mówi Bogusław Barcicki, kierownik w chełmskim PKS. – W Chełmie wsiadało niewiele osób jadących bezpośrednio do Katowic, ale za to po drodze pasażerów przybywało. Z każdym rokiem było ich jednak coraz mniej. W ostatnim czasie spółka zaczęła dokładać do tego połączenia, aż w końcu uznaliśmy, że jest ono całkowicie nieopłacalne. Żeby obsłużyć tę linię, angażowaliśmy dwa autobusy. Kierowcy po przyjeździe do Katowic tam spali. Musieliśmy więc pokrywać koszty noclegów i delegacji.
Zdaniem Bogusława Barcickiego konkurencja na rynku przewozu osób jest dość duża, a w dodatku ludzie coraz częściej wolą jeździć samochodami osobowymi. – Mocno rozwija się komunikacja prywatna, która daje się nam we znaki. Dla przykładu podam, nasz autobus, który jedzie z Chełma do Krakowa, w Lublinie zabierał wielu pasażerów, a od jakiegoś czasu tylko garstkę, bo 20 minut wcześniej w tamtym kierunku odjeżdża bus prywatny – mówi
B. Barcicki.
Z dalekobieżnych połączeń chełmski PKS utrzymuje linię do Krakowa. – Staramy się jeździć nie głównymi drogami, a bocznymi, przez mniejsze miejscowości, żeby zabierać jak największą liczbę pasażerów, ale nie jest to łatwe, bo klientów nie przybywa, a ubywa – dodaje Barcicki. (ptr)