Kibolowi grozi dożywocie

Sąd nie zgodził się na zwolnienie z aresztu 29-letniego Macieja K., który podejrzany jest o pobicie kibica na meczu Motoru na Arenie Lublin. Wnosili o to w ubiegłym tygodniu obrońcy oskarżonego. Mężczyźnie grozi dożywocie. Pobity kibic zmarł.


Obrońcy oskarżonego przekonywali, że ich klient powinien wyjść na wolność. Podważają m.in. wiarygodność zeznań obciążających Macieja K. – W tej sprawie mamy szereg wątpliwości. Dlaczego na tym etapie dalej mamy izolować oskarżonego? Środki wolnościowe najlepiej zabezpieczą tok postępowania. Maciej K. jest poddawany antycypacji kary, a w tej sprawie nie ma obawy matactwa – przekonywali.

Sugerowali też, że „nie ma dużego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa”. Obrończyni Macieja K. wniosła o zastosowanie wobec niego m.in. dozoru policji. Argumenty nie przekonały jednak sądu. Kolejna rozprawa odbędzie się w październiku. – Nadal są przesłanki do stosowania tymczasowego aresztowania – stwierdził sędzia Piotr Łaguna.

W ubiegłym tygodniu przed Sądem Okręgowym w Lublinie zeznawał m.in. biegły lekarz.

Obrońcy oskarżonego skierują do biegłego medyka dodatkowe pytania. Przypomnijmy. Do zdarzenia doszło 10 marca ubiegłego roku. Paweł P. był ze znajomymi na meczu Motoru odbywającym się na Arenie Lublin. Mężczyźni pili alkohol przed i w trakcie spotkania. Na początku drugiej połowy Paweł P. poszedł z kolegą do toalety, gdzie między mężczyznami a oskarżonym Maciejem K. wywiązała się sprzeczka. Maciej K., zdaniem śledczych, raz uderzył pięścią w twarz Pawła P, który upadł, uderzając tylną częścią głowy o posadzkę. Paweł P. na chwilę stracił przytomność, ale wkrótce ją odzyskał, przemył twarz i wyszedł z toalety.

Mężczyzna opuścił stadion o własnych siłach. W drodze do domu skarżył się koledze na złe samopoczucie. Dwa dni później znaleziono tam jego zwłoki. Na głowie, twarzy oraz dłoniach Pawła P. znajdowała się zeschnięta krew.

Maciej K. został zatrzymany. Śledczy oskarżyli go o spowodowanie „ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego pod postacią choroby realnie zagrażającej życiu, czego następstwem był zgon Pawła P.”. Maciej K. nie przyznał się do winy. Mężczyzna był już karany. Grozi mu dożywocie.

Grzegorz Rekiel