Kierowca z Fajsławic winny śmierci policjantki

Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie otrzymała opinię biegłego z zakresu techniki samochodowej w sprawie wypadku, w którym zginęła 32-letnia policjantka tutejszej komendy. – Wynika z niej, że jedynym sprawcą tragedii jest kierowca z gminy Fajsławice – mówi Jakub Litwińczuk z krasnostawskiej prokuratury.

Przypomnijmy. Do tragicznego wypadku doszło 18 października 2017 r. w Łopienniku Dolnym. Na krajowej „siedemnastce” zderzyły się dwa auta, w efekcie czego bus wpadł do przydrożnego rowu. Nikomu nic się nie stało, na miejsce wysłano jednak straż pożarną i policjantów, w tym patrol krasnostawskiej drogówki: 32-letnią st. sierż. Magdalenę Dolebską i towarzyszącego jej 37-letniego policjanta.

– Oznakowany radiowóz miał włączone światła błyskowe i mijania – relacjonował wówczas Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. – W pewnym momencie w tył pojazdu uderzyło osobowe renault. Siła była tak duża, że policyjne auto obróciło się i zatrzymało na przeciwnym pasie. Tam radiowóz zderzył się jeszcze z oplem Zafirą.

Niestety, w wyniku zderzenia Magdalena Dolebska doznała wielu urazów, m.in. głowy. W stanie krytycznym trafiła do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się jej uratować, osierociła 15-letniego syna. 37-letni policjant trafił do szpitala, ale jego życiu nic nie zagrażało. Szybko zatrzymano kierowcę Renault – 31-letniego wówczas Sylwestra A. z gminy Fajsławice, który – decydując się na wyprzedzanie – wbił się w stojący na lewym pasie radiowóz. Prokuratura chciała, by mężczyzna trafił do aresztu, ale nie zgodził się na to sąd. Kilka tygodni po tragedii Sylwester A. udzielił wywiadu jednej z ogólnopolskich gazet. W rozmowie z dziennikiem starał się odsuwać od siebie odpowiedzialność za śmierć policjantki. Twierdził, że feralnego dnia jechał z mamą do kardiologa do Zamościa. – Znam tę trasę na wylot – mówił 31-latek.

Mężczyzna podkreślił, że na odcinku tym są dwa pasy ruchu do jazdy w jednym kierunku. – Jechałem za dwoma ciężarówkami poruszającymi się prawym pasem. Postanowiłem je wyprzedzić – opowiadał. Kiedy wychylił się na lewy pas, zobaczył nagle, że jakieś 20 metrów przed nim stoi na jezdni radiowóz. – Zdążyłem dotknąć hamulca. Bardziej bym się tam świętego Mikołaja spodziewał niż radiowozu. Zresztą gdybym jechał tam teraz, zachowałbym się tak samo. Ja i chyba każdy kierowca. Nie szarżowałem, wiozłem przecież do szpitala mamę chorą na serce – tłumaczył się.

Po przesłuchaniu kierowcy renault, policjanta, który przeżył wypadek, świadków zdarzenia i zebraniu materiału dowodowego, prokuratura powołała biegłego z zakresu techniki samochodowej i ruchu drogowego, który zrekonstruował wydarzenia z 18 października 2017 r. Wyniki kilkumiesięcznych badań i eksperymentów wpłynęły do krasnostawskich śledczych w ubiegły poniedziałek. – Wynika z nich jednoznacznie, że jedynym sprawcą tego wypadku jest kierowca Renault, mieszkaniec gminy Fajsławice – poinformował nas Jakub Litwińczuk z Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie. – W danej sytuacji drogowej mężczyzna ten nie powinien w ogóle rozpoczynać manewru wyprzedzania – dodaje. W ciągu dwóch najbliższych tygodni powinien być gotowy akt oskarżenia wobec 32-letniego dziś Sylwestra A. Na razie mężczyzna przebywa na wolności, co jakiś czasu musi się jednak meldować na policji. (kg)