Klacze roniły przez wirusa

– Człowieka dopadają różne choroby i nie wiadomo, skąd się biorą. Podobnie jest z końmi – tłumaczy serię poronień klaczy, do jakiej doszło w Stadzie Ogierów w Białce, Lucjan Cichosz, kierujący stadniną. – Doszło do tzw. zakaźnego ronienia klaczy, ale sytuacja już została opanowana. W tej chwili czekamy na narodziny trzech koni – dodaje.

Przypomnijmy. Na początku kwietnia dotarły do nas niepokojące informacje dotyczące Stada Ogierów w podkrasnostawskiej Białce. Wynikało z nich, że od początku roku aż 12 klaczy poroniło. Sprawy nie chciała komentować Renata Kurzyńska, zootechnik z Białki, a z Lucjanem Cichoszem, który kieruje Stadem, jako członek zarządu Małopolskiej Hodowli Roślin, nie udało się nam wówczas skontaktować. Prośbę o komentarz w sprawie rozesłaliśmy też na maila stadniny i wspomnianej MHR. W odpowiedzi Adam Kotyra, zastępca dyrektora oddziału spółki, zaprosił nas po odpowiedzi do… Krakowa, gdzie mieści się siedziba MHR. W ubiegłym tygodniu udało się nam porozmawiać z Lucjanem Cichoszem. – Rzeczywiście miał pan precyzyjne informacje. Na przełomie lutego i marca w kierowanym przeze mnie Stadzie Ogierów w Białce doszło do serii poronień klaczy, dokładnie do aż dwunastu takich przypadków. Nie było to pierwsze takie zdarzenie. Cztery lata temu, kiedy mnie w Białce jeszcze nie było, poroniło dziesięć klaczy – informuje były senator. Za śmierć nienarodzonych zwierząt odpowiada, według Cichosza, który jest lekarzem weterynarii, tzw. wirusowe ronienie klaczy. – To zakażenie typu wirusowego, którego nie da się przewidzieć i ciężko się przed nim obronić. Stado Ogierów w Białce jest stadem otwartym, przychodzą tu różni ludzie, zdarza się, że z zewnątrz dostają się zwierzęta. A konie, jak ludzie, chorują i często nic na to nie możemy poradzić – tłumaczy Cichosz. Podkreśla, że przed tragicznymi poronieniami w Białce urodziło się dziewięć zdrowych koników, a już po serii poronień w ciążę zaszły trzy klacze. – Właśnie czekamy na narodziny – podsumowuje. (kg)