Kłody pod chore nogi

Przeniesienie Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności do gmachu miało pomóc w dostępie do ośrodka niepełnosprawnym interesantom. Tymczasem mimo windy i podjazdów mają oni kłopot z dostaniem się do urzędników. Winda się psuje a rampy i podjazdy są za strome.

Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności od blisko dwóch lat mieści się w „gmachu” przy pl. Niepodległości. Zespół przeniósł się z ul. Obłońskiej. W „gmachu” ma więcej miejsca i miał mieć lepsze warunki dla interesantów, którymi w większości są osoby z problemami w poruszaniu się. Chociaż placówka ulokowała się na trzecim piętrze, to do biur można było dostać się windą. Do czasu aż zaczęła się psuć. Dźwig często stawał w trakcie jazdy albo był nieczynny. Żeby ulżyć interesantom, cześć biur Zespołu przeniesiono na parter. Znalazły się tam komisje orzekające. Gdy winda nie działa, niepełnosprawni mają mniejszy kłopot z dostaniem się do urzędników. Ale i tak bez pomocy sami sobie nie poradzą. Ale podobno nawet gdy winda jest sprawna, to mają z tym spory problem.
Chełmianka poskarżyła się nam, że jej koleżanka, która porusza się na wózku inwalidzkim, miała problem z dostaniem się do pokoi Zespołu. A barierą prawie nie do pokonania były zaledwie dwa schodki. – Biura Zespołu mieszczą się w korytarzu tuż przy windzie, ale żeby tam wjechać, trzeba ustawić drewniany podjazd na schodkach, które są bardzo strome – mówi. – Gdyby nie pomoc przypadkowego mężczyzny, nie dałabym rady sama wciągnąć wózka koleżanki po tej pochylni. Także inne osoby z ograniczoną sprawnością ruchową, np. poruszające się o kulach, nie mogły wejść po schodach same, bo nie ma tam żadnej barierki, której można się przytrzymać.
Elżbieta Furmianik, kierownik Zespołu, przyznaje, że po skargach na psującą się windę orzekanie przeniosło się na parter. – A w terminie, na który mamy orzekanie ortopedyczne czy neurologiczne, prosimy zarządcę budynku o ustawienie rampy, po której spokojnie nasi interesanci mogą pokonać schodki. To musiał być jednostkowy przypadek, bo do tej pory nie mieliśmy skarg.
Być może też dlatego, że pracownicy sami pomagają dostać się niepełnosprawnym do biura, albo gdy jest z tym kłopot, wynoszą im dokumenty do podpisu przed budynek.
Janusz Taras z delegatury Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, który administruje budynkiem gmachu, mówi, że również portierzy mają obowiązek pomagać niepełnosprawnym pokonywać bariery. – Można śmiało prosić ich o pomoc – mówi.
Zapewnia też, że problemy z windą na razie zostały zażegnane. A sam Zespół, jeśli uda się wygospodarować pieniądze na wymianę okien i lekki remont, może się przenieść do pomieszczeń niskiego parteru, które kiedyś zajmował urząd pracy. – Wejście jest z prawej strony budynku, od parkingu – mówi. – Przed drzwiami są koperty dla niepełnosprawnych i pochylnia, dzięki której mogą się dostać do środka. (bf)