Klub PiS zdziesiątkowany

Eugeniusz Wilkowski prowadził zajęcia na uczelni w Białej Podlaskiej. Zdzisław Szwed był na konferencji Banku Gospodarstwa Krajowego. Longin Bożeński miał urlop. Adriana Koszałkę zatrzymały egzaminy. Ale diety i tak dostaną, bo nieobecności usprawiedliwili. Klub Prawa i Sprawiedliwości, drugi co do wielkości w radzie miasta, na jednej z najważniejszych sesji w roku reprezentował tylko Mirosław Czech.

Tak słabej frekwencji na poniedziałkowej sesji rady miasta, której głównym punktem była ocena pracy prezydent Agaty Fisz w ubiegłym roku, dawno nie było. Z pięciu radnych Prawa i Sprawiedliwości w obradach uczestniczył tylko Mirosław Czech. Czech na sesję przyszedł po raz pierwszy od momentu objęcia funkcji dyrektora lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, czyli od 1 lutego br.

Radny Eugeniusz Wilkowski już kilka dni przed sesją, na komisji oświaty, kultury i sportu, zapowiadał, że nie będzie mógł wziąć udziału w poniedziałkowych obradach plenarnych. – Mam zaplanowane zajęcia na uczelni w Białej Podlaskiej i nie mogę ich odwołać. Ich termin został ustalony znacznie wcześniej, niż data sesji – uzasadniał radny.

Zdzisław Szwed zamiast na absolutoryjną sesję wybrał się do Lublina. Uczestniczył w konferencji zorganizowanej przez Bank Gospodarstwa Krajowego, z udziałem m.in. wiceministra inwestycji i rozwoju, Artura Sobonia. – Zaproszenie dostałem już w kwietniu i od razu potwierdziłem swój udział. Nie mogłem wycofać się w ostatniej chwili – podkreśla Szwed.

Radny usprawiedliwił też nieobecność najmłodszego rajcy w chełmskiej radzie Adriana Koszałki. – Dzwonił do mnie, mówił, że tego dnia ma ważne egzaminy na uczelni, a studiuje w Poznaniu – wyjaśnia Zdzisław Szwed.

Na posiedzeniu zabrakło też Longina Bożeńskiego. Zresztą nie po raz pierwszy. Zatrudniony w miejskiej spółce Bożeński w poprzednich latach niejednokrotnie opuszczał nie tylko sesje absolutoryjne, ale też budżetowe. Złośliwi jego nieobecności tłumaczyli tym, że albo nie chciał narażać się rządzącym, albo kolegom z partii. Tym razem radny wybrał się na… urlop. – Jestem na wyjeździe, dużo wcześniej zaplanowanym. Potrzebowałem odpoczynku, świeżego powietrza, bo to w Chełmie jest coraz gorsze – tłumaczył się Bożeński.

Przewodniczący rady miasta, Zygmunt Gardziński, przyznaje, że radni usprawiedliwiali swoje nieobecności jeszcze przed sesją. – A nie mam narzędzi w ręku, by zweryfikować wyjaśnienia radnych – podkreśla. – Jednak powoli przymierzamy się do zmiany statutu miasta. Zmniejszyć dietę radnemu mogę jedynie w przypadku braku usprawiedliwienia. Musimy zastanowić się, co zrobić, gdy nie ma przewodniczącego komisji, a posiedzenie prowadzi zastępca, bo na dobrą sprawę to jemu należy się dieta za prowadzenie obrad. Takich zapisów w statucie jednak nie ma i trzeba to zmienić. W sprawie zmian w statucie będziemy prowadzić konsultacje z klubami radnych. Chcielibyśmy zrobić to jeszcze przed wakacjami – dodaje Z. Gardziński. (s)