Kobieto, wyspowiadaj się!

Przyszła do prezydenta z konkretną sprawą i po pomoc. W odpowiedzi starsza kobieta usłyszała, że ma iść do kościoła, wyspowiadać się, wziąć komunię i przeprosić. – To nieprawda! Przykre, że starsi ludzie tak kłamią. Nie przystoi… – zapiera się wiceprezydent Górny.

– Nie przyszłam do niego na pogaduchy, a z konkretną sprawą. Zresztą wcale nie chciałam się z nim spotkać. Tego dnia miał przyjmować prezydent Mościcki – mówi rozżalona pani Helena.
Starsza pani mieszka w kamienicy przy ul. Reformackiej. Ona na piętrze, sąsiad na parterze. Jak to często bywa, oboje drą koty. Jakiś czas temu pękł komin w piecu, w którym rozpala sąsiad. Mężczyzna zlepił go sam, ale kobieta boi się, że niesprawdzony przez fachowca może doprowadzić do nieszczęścia. W ubiegły wtorek poszła w tej sprawie do urzędu. Tego dnia interesantów miał przyjmować wiceprezydent Stanisław Mościcki. Zamiast niego był drugi zastępca, Józef Górny, u którego kobieta była już kiedyś. – Wściekł się, rzucił do mnie: „Idź pani do kościoła, wyspowiadaj się, weź komunię i przeproś sąsiada, bo to porządny człowiek. Ma z panią krzyż pański”, napisał na kartce numer do inspektora budowlanego i trzasnął drzwiami. Panie z sekretariatu słyszały wszystko i aż otworzyły oczy ze zdumienia – opowiada kobieta, która jest zszokowana zachowaniem władz miasta.
Prezydent Górny kategorycznie zaprzecza, jakoby miał w tak arogancki sposób potraktować mieszkankę – i to w dodatku starszą kobietę.
– To starsza, sympatyczna pani, ale pozory mylą. Ta kobieta kłamie! Jest skonfliktowana z sąsiadem i za pomocą prezydenta chce ten konflikt rozwiązać – broni się wiceprezydent Górny.
Każdy z zastępców prezydent średnio dwa razy w miesiącu przyjmuje interesantów. Górny żali się, że sprawowanie tej funkcji w urzędzie to nie tylko przyjemności, bo na spotkania przychodzą różni ludzie – większość z nich uważa, że ma rację, a tak naprawdę nie mówi wszystkiego. – To my znajdujemy się w trudnej sytuacji, bo oczekuje się, że wszystko wyjaśniamy. Staram się jak najuprzejmiej traktować ludzi, zwłaszcza starszych. Ale prezydent nie ma nic do załatania dziury w kominie – dodaje. (pc)