„Kochać, jak to łatwo powiedzieć”

Mszy pogrzebowej Piotra Szczepanika w lubelskiej archikatedrze przewodniczył abp Stanisław Budzik

31 sierpnia 2020 Lublin pożegnał Piotra Szczepanika. Ten urodzony w Kozim Grodzie wybitny muzyk i wykonawca piosenek znanych i uwielbianych w Polsce lat 60. i 70. XX wieku zmarł 20 sierpnia mając 78 lat, po długich zmaganiach z chorobą.


Oryginalny repertuar Szczepanika towarzyszy trzem pokoleniom Polaków i zawsze jest na czasie. Ballady, które śpiewał kojarzą się z mądrą refleksją, nostalgią, uczuciowością (pisali je m.in. Andrzej Korzyński i Andrzej Tylczyński). Utwory te weszły do kanonu muzyki rozrywkowej, do historii polskiej kultury XX w.

Piotr Szczepanik urodził się 14 lutego 1942 roku w Lublinie, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Po maturze współpracował z lubelskim Teatrem Lalki i Aktora. Następnie studiował historię sztuki na KUL. W 1963 roku debiutował na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Od tej pory jego nastrojowe piosenki zdobyły niezwykłą popularność. Pierwszych nagrań dokonywał dla Polskiego Radia z zespołami Tajfuny i Ricercar ’64. Wkrótce trafił na Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. W latach 60. jego ckliwe utwory znała cała Polska.

Piotr Szczepanik sprawdził się również jak satyryk występując na lubelskich scenach: m.in. w kabarecie Akademii Medycznej „Dren 59” oraz przez długi czas w kabarecie „Czart”.

Na przełomie lat 60-70. tworzył wespół z Bohdanem Łazuką i Jerzym Fedorowiczem program estradowo-kabaretowy „Popierajmy się”. W latach 80. mocno angażował się w działalność opozycyjną, współorganizował koncerty piosenki niezależnej pod szyldem Solidarności, jak Festiwal Piosenki Prawdziwej w czasie stanu wojennego. Stał się – obok Jacka Kaczmarskiego czy Przemysława Gintrowskiego – jednym z bardów tamtej epoki. Występował głównie solo, z gitarą. Poza Polską koncertował m.in. w USA, Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie oraz w wielu krajach Europy.

Ne ma już tego wrażliwego artysty, lecz jego piosenek nie da się zapomnieć. To m.in. „Goniąc kormorany”, „Żółte kalendarze”, „Puste koperty”, „Nigdy więcej”, „Kochać” – śpiewane i nucone do dziś.

Właśnie tę ostatnią melodię lublinianie mogli usłyszeć gremialnie w dzień pogrzebu, w południe, gdy miejski trębacz odegrał ją z balkonu ratusza.

Podczas mszy św. w lubelskiej archikatedrze Artystę żegnała rodzina, przyjaciele i koledzy z dawnych lat oraz setki wielbicieli jego talentu.

Piotr Szczepanik tego samego dnia został pochowany na warszawskich Powązkach.

Marek Rybołowicz