Kocioł w Krysztale

W Spółdzielni Mieszkaniowej „Kryształ” w Rejowcu nadal nie ma spokoju. Wykonawca słynnej już kotłowni sądzi się o pieniądze za budowę, a mieszkańcy zgłaszają do prokuratury inne nieprawidłowości.

O „Krysztale” pisaliśmy na łamach „Nowego” Tygodnia wielokrotnie – przy okazji zmiany kolejnych prezesów i budowy kotłowni. I chociaż nowa kotłownia ogrzewa bloki spółdzielni od trzech sezonów, to bynajmniej spokoju nadal nie ma. Trwa sprawa sądowa, którą wykonawca inwestycji wytoczył spółdzielni. I chociaż w pierwszej instancji przegrał (wyrok zapadł pod koniec 2016 roku), to w apelacji domaga się wypłaty około 120 tys. zł za wykonane prace. Prezes spółdzielni, Alfons Koska, twierdzi, że nie ma do tego podstaw. – Było sporo zastrzeżeń do rozliczenia wykonanych prac – mówi. – Naszym zdaniem nie wykonał prac zgodnie z dokumentacją.
Poprzednicy Koski podpisywali z wykonawcą umowę, według której miał otrzymywać zapłatę ryczałtem. Ale Koska nie chciał zapłacić za niewykonane roboty. – Spornych kwestii jest sporo, np. wykonawca położył sieć nie tam, gdzie powinna przebiegać zgodnie z projektem, przez co nie można było zgłosić jej do odbioru i trzeba było przerabiać dokumentację. Powinien położyć nowe kanały, a wykorzystał stare. Miał wykonać cztery przewierty pod ulicą a zrobił jeden. Stąd nasze rozbieżności, co do rozliczenia – mówi prezes.
Z drugiej strony do prokuratury pismo pisali mieszkańcy spółdzielni. Zarzucali, że zaginęły rury, że brakuje betonowych płyt, że w budynku kotłowni zamurowano za dużo drzwi, że brakuje urządzeń odpylających. – Rzeczywiście w tej sprawie prowadzone było nawet śledztwo, ale ostatecznie zostało umorzone – mówi Koska. (bf)