Komornik zrujnował mu życie?

Nietypowy proces toczył się przed lubelskim sądem. Eksmitowany mężczyzna oskarżył komornika, że przez niego stracił cały dorobek życia.


Ta historia zaczęła się pięć lat temu w Lublinie. Pan Henryk zajmował wówczas mieszkanie przy ul. 1 Maja. Popadł w kłopoty finansowe i zalegał z czynszem. Dostał wypowiedzenie umowy najmu i nakaz eksmisji. Sam jednak nie chciał opuścić lokalu. Do akcji wkroczył wówczas komornik. Egzekutor dość sprawnie przeprowadził całą operację i lokator znalazł się na bruku. Został zupełnie z niczym. – Zrzucali wszystko z regałów i wynosili, co im tylko pasowało – opowiadał śledczym pokrzywdzony.

Część sprzętów trafiła do biura komornika, innem – do zamkniętej piwnicy, albo na śmietnik. Pan Henryk wyliczył, że stracił dobytek warty 70 tys. zł. Najbardziej było mu żal mebli, obrazów, książek, także wartościowej kolekcji monet z XIX wieku. Potem swoje przedmioty widywał na targach staroci. Rozgoryczony doniósł na komornika do prokuratury, która uznała, że ten rzeczywiście dopuścił się niedopełnienia obowiązków. Wprawdzie śledczy nie znaleźli dowodów na to, aby oskarżony coś celowo ukradł, ale największym jego zaniechaniem był brak dokładnej listy przedmiotów wynoszonych z mieszkania podczas eksmisji. A sporządzenie takiego protokołu powinno być obowiązkiem.

Sprawa do sądu trafia po raz kolejny. Za pierwszym razem została umorzona, ale prokuratura i oskarżyciel posiłkowy złożyli skuteczne odwołanie. Teraz sąd uznał winę komornika, ale nie poniesie on kary. Postępowanie zostało wobec niego warunkowo umorzone na okres próby wynoszący 2 lata. Oskarżony musi zapłacić 5 tys. zł na fundusz pomocy postpenitencjarnej. LL