Kompostowanie? Nie w Chełmie

W Chełmie zaledwie kilka procent rodzin zamieszkałych w zabudowie jednorodzinnej korzysta z przydomowych kompostowników.

Kompostowanie to najlepszy sposób zagospodarowania odpadów biodegradowalnych, które powstają w kuchni czy ogrodzie. Do kompostownika wrzucamy m.in.: resztki owoców i warzyw, resztki roślinne, skorupki z jaj, fusy z kawy i herbaty, gałązki żywopłotów, ziemię z doniczek, zwiędłe kwiaty, opadłe liście, skoszoną trawę czy niezadrukowany papier. Nie wrzucamy natomiast mięsa, ryb, kości, gruzu czy śmieci z odkurzacza.

Kompostowanie to też najlepszy sposób, żeby otrzymać własny materiał do użyźniania gleby, czyli ekologiczny nawóz, oraz ograniczyć ilość kierowanych do składowania odpadów. Dodatkowo, inwestując w kompostownik, można obniżyć miesięczne koszty wywozu śmieci, a te przy dużej rodzinie potrafią być naprawdę wysokie. Okazuje się jednak, że przydomowe kompostowniki nadal są domeną gospodarstw wiejskich. W mieście na próżno szukać ich w ogrodach.

– Nie mam na to miejsca, mam małą działkę. Poza tym trochę śmierdzi, a i niemiałbym co zrobić z tym kompostem – mówi zapytany, dlaczego nie zdecydował się na kompostownik, mieszkaniec osiedla Rejowiecka.

– Nie zastanawialiśmy się nad tym. U nas tylko trawa, nic więcej – kwituje z kolei mieszkaniec os. Działki.

Według danych urzędu miasta na 5904 nieruchomości zamieszkałe w zabudowie jednorodzinnej tylko 203 posiadają (przynajmniej zgodnie z deklaracją mieszkańców) przydomowy kompostownik. Stanowi to zaledwie niecałe 4 proc. ogółu.

– Oczywiście z tych nieruchomości mieszkańcy też mogą oddać bioodpady, zgodnie z harmonogramem wywozu, które nie nadają się do kompostowania w przydomowym kompostowniku – podkreśla Dominik Gil z Gabinetu Prezydenta Miasta Chełm. (pc)