Kontrolerzy lotów z chełmskiej PANS

Chełmska Państwowa Akademia Nauk Stosowanych planuje uruchomić kolejną „bombę” – specjalność, po której absolwenci będą rozchwytywani na rynku pracy, podobnie jak piloci samolotowi. Chodzi o kontrolerów ruchu lotniczego, którzy w tej chwili szkolą się jedynie w ośrodku Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.

Nie wszyscy już dzisiaj pamiętają że PANS, czyli wcześniejsza Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, rodziła się w bólach, a jej twórcom rzucano kłody pod nogi. Początki to kilka specjalności na poziomie licencjackim a dzisiaj uczelnia ma kilkanaście kierunków, w tym magisterskie i inżynierskie, doskonałe wyniki finansowe i rekordowy nabór. Jest zrośnięta z regionem, a jej ciągły rozwój ma ogromne znaczenie dla Chełma. Szkoła daje alternatywę do nauki nie tylko dla miejscowej młodzieży, która nie musi dojeżdżać np. do Lublina. Dzięki unikatowym kierunkom, np. pilotaż samolotowy, przyciąga młodzież z całej Polski. A ta musi przecież gdzieś mieszkać, coś jeść i kupować w lokalnych sklepach.

Obecny rektor PANS nie zasypia gruszek w popiele i szykuje kolejną „bombę”, dzięki której zainteresowanie uczelnią może być jeszcze większe. – Planujemy uruchomienie w ramach kierunku mechanika i budowa maszyn kursu, a później specjalności dla kontrolerów ruchu lotniczego – mówi prof. Arkadiusz Tofil, rektor PANS.

W tej chwili w Polsce kontrolerów szkoli jedynie Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Taka specjalność w Chełmie nie tylko rozbija monopol PAŻP, ale przysporzy dodatkowego prestiżu uczelni i miastu. Taka specjalność daje absolwentom gwarancję doskonale płatnej pracy. A o tym, że mogą zarabiać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, mówiło się przy okazji ich strajków w połowie 2022 roku, które na chwilę sparaliżowały lotniska. W tej chwili w Polsce pracuje około 500 kontrolerów. Ale potrzeby są znacznie, znacznie większe.

– Nie staramy się być konkurencją dla PAŻP, a wręcz przeciwnie – nawiązaliśmy współpracę z Agencją i jesteśmy na końcowym etapie procesu, który pozwoli nam uzyskać certyfikację dla naszego ośrodka – mówi prof. Tofil. – Wszyscy widzą ogromny niedobór kontrolerów i zagrożenie, jakie może to mieć dla funkcjonowania lotnisk. Dlatego jest pozytywne nastawienie władz administracyjnych i lotniczych do naszego pomysłu.

Proces szkolenia w PANS będzie się sprowadzał w pierwszym okresie do teorii i zajęć związanych ze szkoleniem w oparciu o standardowe komputery. Zajęcia praktyczne, które muszą się odbywać na symulatorach imitujących warunki pracy na wieży kontroli ruchu a potem praktyczne w prawdziwych wieżach będą się odbywać w porozumieniu z innymi ośrodkami.

– Zanim PANS nie zdobędzie własnego symulatora, będziemy chcieli korzystać z zaplecza PAŻP, ale są też możliwości korzystania z podobnych ośrodków w Europie – mówi rektor.

Podobnie było, gdy PWSZ uruchamiała pilotaż samolotowy. Wtedy także – zanim uczelnia zorganizowała całą infrastrukturę i pozyskała symulatory – część szkoleń delegowana była do zewnętrznych ośrodków.

– Rozmowy z PAŻP są naprawdę obiecujące. Są deklaracje chęci pomocy i liczmy na to, że uzyskamy certyfikat dla naszego ośrodka właśnie w oparciu o współpracę z tą instytucją – mówi prof. A. Tofil. – Jeśli się uda, to będzie naprawdę duża rzecz i cieszę się, że wykorzystujemy możliwości otwierania różnych drzwi dzięki wsparciu senatora Józefa Zająca.

Rektor planuje uruchomienie szkolenia wraz z przyszłorocznym naborem. Podobnie jak pilotaż samolotowy, będzie ono jedną ze specjalności na kierunku mechanika i budowa maszyn. Nauka potrwa dwa lata i zakończy się uzyskaniem państwowych uprawnień. (bf)